glownachomikmapatrocinytags
Motor Lublin - GKS Katowice 3:2 (2:1)
24.02.2025 19:00
Motor Lublin Arena
PKO BP Ekstraklasa
Widzów: 11.856
Cena biletu: 0 zł (loża VIP, zaproszenie)
             

Dziś mam coś specjalnego, a mianowicie relację z meczu Ekstraklasy... prosto z loży VIP.

Dotarcie na mecz
 

Jak to się stało, że Chomik Piłkarski dostał się w tak prestiżowe miejsce? Odpowiadam: sława strony internetowej Chomik Piłkarski stała się tak wielka, że dostałem to zaproszenie, abym mógł zrelacjonować z pierwszej ręki luksusy na Arenie Lublin udało mi się tam wkręcić dzięki mojemu Tacie, który został zaproszony na to wydarzenie ze względu na swoje relacje biznesowe (i udało mu się mnie tam wcisnąć).

Moja droga na mecz nie była specjalnie imponująca - był to dzień roboczy, a więc rozpocząłem go od pracy zdalnej w domu w Świdniku. Po odhaczeniu 8 godzin, wyszedłem z domu i udałem się na mało znany przystanek autobusowy Wyszyńskiego-Wiejska, skąd o 16:43 zabrał mnie autobus MPK Lublin linii 35 (łączący dworce kolejowe w Świdniku i Lublinie). Jako osoba, która 3 lata dojeżdżała do liceum w Lublinie małymi prywatnymi busikami (czasem wyglądającymi jak zespawane z trzech powypadkowych egzemplarzy), za każdym razem jestem zdumiony, gdy pokonuję trasę pomiędzy tymi miastami normalnym autobusem komunikacji miejskiej. Po dotarciu do Lublina dołączyłem do reszty osób, z którymi miałem być tego dnia w loży (sami inżynierowie, w tym mój Tata), po czym taksówkami przedostaliśmy się pod Arenę Lublin. Tym razem jednak od innej strony niż zwykle, a mianowicie od zachodu (bo z tamtej strony na stadionie znajduje się wejście dla VIP-ów).

Stadion
 
 

Arena Lublin była już opisywana przeze mnie na łamach Chomika dwukrotnie - raz przy okazji meczu Motoru z Wiślanami Jaśkowice (czyli jeszcze w czasach III ligi) i raz przy okazji posta o niesławnych meczach Górnika Łęczna w Lublinie. Od tamtych czasów trochę się pozmieniało - np. Motor zdążył awansować do Ekstraklasy, ale jeśli chodzi o sam stadion, to tu niewiele się zmieniło. Przede wszystkim, stadion zmienił swoją nazwę - od jakiegoś czasu nie nazywa się już bowiem Arena Lublin, a Motor Lublin Arena (jednak neon na stadionie na razie nie zmienił swojego wyglądu). Poza tym, doszło do pewnych zmian na wschodniej trybunie prostej, gdzie pojawił się złożony z żółtych krzesełek napis MOTOR (wcześniej krzesełka były tylko w różnych odcieniach koloru niebieskiego). Na parkingu w okolicach bramek prowadzących na młyn pojawił się też oficjalny Sklep Kibica Motoru Lublin - przy czym, nie zwiedziłem go, żeby nie odłączać się od reszty grupy (na szczęście przy wejściu na VIP-y również było stoisko z gadżetami).

W takim razie, opiszę tutaj jak wygląda loża na Lublin Arena, a przynajmniej jak wyglądała ta, w której ja się znalazłem. Był to podłużny pokój (wiadomo, że nie mógł mieć bardziej ergonomicznych wymiarów, w końcu trochę tych lóż trzeba upchnąć na stadionie), na środku którego znajdował się także podłużny stół, z krzesłami dookoła. Na stole znajdowały się przeróżne ciastka i przekąski (słodkie, słone, neutralne, mięsne i niemięsne), standardowe napoje, a także i ciężkie alkohole. Z racji tego, że jesteśmy w Lublinie, w koszyku z pieczywem poza standardowymi wypiekami znajdowały się również ćwiartki cebularza, a na stoliku stał ozdobny czteropak Perły. Jeśli chodzi o ciepłe jedzenie, hostessy serwowały kawę/herbatę, danie na ciepło oraz giętą stadionową (podawana w chrupiącej bułce i solidnie pokryta sosami - przyznam, że skorzystałem z faktu, że tym razem siedziałem nie na krzesełku stadionowym, a przy stole, więc zjadłem ją sztućcami, bo w innym przypadku cały bym się zaciapał).

W loży na ścianie znajduje się średniej wielkości telewizor, na którym można ogladać wydarzenia meczowe (co ciekawe, bez żadnego dźwięku, choć może po prostu tak to było skonfigurowane), ale przede wszystkim oczywiście mecz można oglądać na żywo. Każda loża ma swój miniaturowy prywatny sektorek, na który można bezpośrednio z niej wyjść; na każdym z takich sektorków znajdują się wygodne krzesełko-fotele (czy też fotelo-krzesełka). Można też ewentualnie oglądać mecz w trybie mieszanym, czyli pozostać w loży, ale patrzeć na wydarzenia boiskowe przez przeszkloną ścianę oddzielającą ją od prywatnego sektorka.

Atmosfera
 
 

Poniedziałek nie jest najlepszą porą na rozgrywanie meczu, jednak udało się zgromadzić na stadionie prawie 12 tysięcy widzów. Magnesem mającym przyciągać kibiców było uprzywilejowanie w systemie biletowym dzisiejszych widzów w trakcie sprzedaży biletów na mecz z Legią (który miał miejsce równo 2 tygodnie po meczu z GKS-em... czyli również w poniedziałek) oraz tzw. Pożegnanie Króla, które miało miejsce przed dzisiejszym meczem. Chodzi tu o bardzo fajną uroczystość, w trakcie której podziękowano za wieloletnią grę byłemu kapitanowi Rafałowi Królowi, który przeszedł z Motorem drogę od III ligi do Ekstraklasy (po drodze strzelając arcyważnego gola w meczu z Polonią). Były podziękowania, krótkie przemówienia, pamiątkowa koszulka i szpaler zrobiony przez piłkarzy obydwu drużyn. Rafał Król co prawda nie zakończył jeszcze kariery piłkarskiej, jednak Ekstraklasa okazała się dla niego już zbyt wysokim poziomem i postanowił powrócić do Stali Kraśnik.

Na meczu w końcu mieliśmy do czynienia z pełnym młynem Motoru i intensywnym dopingiem przez cały mecz - nie, żeby tego brakowało na poprzednich meczach Lublinian, ale na pewno brakowało tego w trakcie ostatniego meczu Motoru, jaki relacjonowałem na łamach Chomika (wiele lat temu), kiedy akurat miał miejsce bojkot kibiców, zdegustowanych porażką 0:6 z Sołą Oświęcim. Tym razem mieliśmy doping, flagi (Motor United, Motor Lublin, a także flagi fanclubów: Rejowiec, Bychawa, Lubartów/Niemce, Poniatowa) i zabrakło tylko rac. Na meczu pojawiła się też liczna grupa kibiców gości, którzy wypełnili prawie cały sektor, liczący 750 miejsc. Wywiesili oni parę flag - Wyjazdowi Koneserzy, Hanysowo oraz 1922, czyli prawie na pewno flagę Niecieczy Banika Ostrava. Goście prowadzili bardzo dobry doping i byli dla nas lepiej słyszalni niż młyn gospodarzy, ale akurat wynikało to tylko z akustyki obiektu i umiejscowienia naszej loży.

No dobra, a propos śpiewania, warto przytoczyć, co konkretnie było śpiewane. Nie śledziłem tego co prawda bardzo uważnie (szczególnie, że raczyłem się alkoholami - choć z umiarem, ponieważ nazajutrz od rana czekała mnie praca), ale parę najistotniejszych rzeczy zanotowałem. Przed meczem wszyscy kibice gospodarzy wznieśli barwy w górę i odśpiewali nowy klubowy hymn. Hymn ten jest całkiem fajny, choć nie jest to ani zbyt oryginalna melodia, ani też słowa nie są jakieś wyjątkowe:

Koziego Grodu Duma - to Motor z Lublina,
od pokoleń jedyna - kochana drużyna!
Gdziekolwiek będzie grała, My będziemy tam,
bo to jest nasza miłość, co wiecznie będzie trwać!
Allez, allez, allez...

W trakcie meczu kibice śpiewali też choćby Motor, Klubie Ty nasz! Pokaż wszystkim jak w piłkę grasz!, czy Czy wy to wiecie - Motor najlepszy na świecie!. Więcej jakoś nie było okazji zanotować. Z kolei kibice gości odśpiewali m.in.

Naprzód, Gieksiarze! Ambicja Wam każe
wygrać dziś ten mecz, bo to święta rzecz!

Wydaje mi się, że kibice gości śpiewali też Jeden jest tylko klub..., bo kojarzę, że podśpiewywałem jakąś piosenkę Gieksy pod nosem, a to właśnie ta jest najbardziej chwytliwa, więc prawdopodobnie chodziło właśnie o nią. W drugiej połowie z bliżej nieoczekiwanych powodów doping nagle się zwulgaryzował - zaczęło się chyba od tego, że młyn Motoru po jakiejś utarczce na boisku zaczął śpiewać Jazda z kurwami!, po czym obydwie strony zaczęły się wymieniać różnego rodzaju mniej lub bardziej udane inwektywy (a przyśpiewka ...pokaż wszystkim jak w piłkę grasz zmieniła się w ...pokaż kurwom jak w piłkę grasz!). Spiker raz po raz musiał klikać przycisk, który uruchamiał dość rzewne nagranie dziecka, które mówiło o tym, że jest to jego pierwszy mecz i bardzo mu się tu podoba, ale prosi, żeby ten mecz nie był jego ostatnim.

(swoją drogą, wiem, że stadion to nie teatr i takie tam, ale kibice mogli sobie oszczędzić tych bluzgów, bo były one totalnie niepotrzebne)

Mecz
 
 

Po 21 kolejkach Ekstraklasy sytuacja obydwu klubów była stosunkowo podobna - GKS i Motor byli sąsiadami w tabeli (kluby zajmowały odpowiednio 8. i 9. miejsce), a dystans między nimi wynosił zaledwie 1 punkt. Obydwa kluby są beniaminkami i przed sezonem były typowane raczej do spadku (nie to, co trzeci beniaminek - Lechia Gdańsk), jednak zaskoczyły wszystkich pozytywnie i plasują się w połowie stawki. Obydwa kluby stawiają głównie na Polaków, a także grają ciekawą dla oka ofensywną piłkę. Przy czym, to GKS zaczął rundę wiosenną nieporównywalnie lepiej, bo zgarniając 7 punktów w pierwszych 3 meczach (podczas gdy Motor w tym samym czasie zdobył zaledwie 1 punkt) i przyznam, że to goście byli dla mnie w tym meczu lekkim faworytem.

Jak wspomniałem, przed meczem mieliśmy bardzo fajną uroczystość, ale po pierwszym gwizdku nie było już tak fajnie dla Motoru - nie minęło nawet 20 sekund meczu, a Kacper Rosa dwukronie musiał się wykazać, broniąc dosyć groźne strzały Bartosza Nowaka i Adriana Błąda. A już w 8. minucie goście prowadzili po bardzo składnej kontrze zakończonej dograniem Marcina Wasielewskiego do Sebastiana Bergiera, który strzałem z bliska pokonał Rosę. Motor jednak dość niespodziewanie (przynajmniej dla mnie) wyrównał już w 15. minucie, kiedy po dośrodkowaniu Krystiana Palacza i zblokowanym uderzeniu głową Samuela Mraza piłka spadła pod nogi Ceglarza, który uderzył z pierwszej prosto w okienko bramki gości. W 21. minucie gospodarze wyszli natomiast na prowadzenie, a gol został w zasadzie sprezentowany przez GKS, bo wszystko zaczęło się od bardzo złego wyprowadzania piłki spod pola karnego, które doprowadziło do przejęcia piłki przez Motor na 25. metrze od bramki. Piłka trafiła do Samuela Mraza, który oddał z 16 metrów nie najlepszy strzał - ten został jednak równie nie najlepiej obroniony przez Dawida Kudłę, ponieważ piłka spadła wprost pod nogi Bradly'ego van Hoevena, który nie miał problemu ze zmieszczeniem piłki w siatce. Do przerwy już nic więcej się nie zdarzyło i na przerwę zespoły schodziły przy stanie 2:1 dla Motoru.

Drugą połowę lepiej rozpoczął GKS - w 51. minucie Borja Galan będąc na lewym skrzydle ściął w prawo i oddał precyzyjny strzał z linii pola karnego, który minął wszystkich obrońców Motoru i wpadł do bramki odbijając się jeszcze od słupka. 6 minut później wszystko powróciło do stanu wyjściowego, bo Motor znów wyszedł na prowadzenie - po zagraniu z prawego skrzydła Filipa Wójcika Mraz oddał bardzo inteligentny strzał w krótki róg bramki strzeżonej przez Kudłę. Po tym golu Motor wycofał się do obrony i pozwolił na wyprowadzanie kolejnych akcji GKS-owi, ale tego dnia bardzo dobrze dysponowany był Kacper Rosa, który szczególnie dobrze zachował się przy strzale w okienko Bartosza Nowaka w 86. minucie. Bramkarz Motoru został chyba ogłoszony MVP tego meczu, a jego dyspozycja w tym sezonie jest w ogóle pozytywnym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że nie był on pierwszym wyborem i broni głównie ze względu na kontuzje Ivana Brkicia i Gaspera Tratnika, a także odsunięcie od kadry Kacpra Budziłka.

next  prev