 |
Avia Świdnik - Ruch Chorzów 1:3 (0:1)
29.10.2024 12:00
Stadion Miejski w Świdniku
Puchar Polski, 1/16 finału
Widzów:
1.980
Cena biletu:
15zł (bilet normalny)
| |
W Świdniku wielkie wydarzenie - w każdym razie, na tyle duże, że transmitowało je na żywo TVP Sport. Do Świdnika przyjeżdża drużyna grająca o dwie ligi wyżej i jednocześnie 14-krotny Mistrz Polski.
| | Dotarcie na mecz |
    |
Co prawda pomieszkuję w Warszawie od dobrych kilku-kilkunastu lat, przez co zdecydowana większość moich relacji zaczyna się właśnie w tym mieście, ale muszę przyznać, że ze względu na swoje wrodzone lenistwo nadal jestem zameldowany w swoim rodzinnym mieście Świdniku. Dlatego nie będę objaśniał w tej sekcji, skąd wziąłem się tego dnia w Świdniku (po prostu przyjechałem do domu) ani jak dotarłem na stadion (wyszedłem z domu i dotarłem na stadion). Może w takim razie, zamiast objaśniać jak znalazłem się w Świdniku, przypomnę skąd w Świdniku wziął się mecz 1/16 finału Pucharu Polski.
Otóż miesiąc wcześniej, 25 września, Avia podejmowała u siebie w 1/32 finału Pucharu Polski Polonię Bytom. Niestety, nie mogłem wziąć udziału w tym wydarzeniu, ponieważ w momencie kick-offu na stadionie w Świdniku siedziałem w warszawskim biurze na dość istotnym (jak na moją nieistotną pozycję w firmie) spotkaniu, z którego nie bylo możliwości się wymigać. Stąd, jedyne co mogłem zrobić, to obejrzeć na YouTube drugą połowę meczu. A następnie dogrywkę. A następnie karne, po których Avia sensacyjnie wyeliminowała Królową Śląska z Pucharu Tysiąca Drużyn. Bardzo zazdrościłem świdnickim Kolegom, którzy tego dnia mogli być na meczu i widzieli to wszystko na żywo (szczególnie wyrównującego gola dla Avii w doliczonym czasie drugiej połowy, który utrzymał Świdniczan w grze - swoją drogą, był to niesamowity farfocel).
Postanowiłem więc, że kolejny mecz już mnie nie ominie - zawczasu wziąłem sobie urlop, zawczasu kupiłem również przez Internet bilet w formie PDF-a, na wszelki wypadek, gdyby wszystkie zostały wykupione (na szczęście potem K. załatwił mi materialny bilet będący piękną pamiątką z tego meczu).
| | Stadion |
    |
Stadion w Świdniku nie uległ istotnym zmianom od czasu gdy opisywałem go jesienią 2023 roku, jak również wiosną 2023 roku, w covidowym 2020 roku (no dobra, wtedy była jeszcze stara tablica wyników), 2019 roku, 2018 roku czy 2017 roku. Poza nową tablicą wyników stadion od zawsze jest ten sam i jedynie organizacja idzie tu powoli do przodu (pojawiają się takie rzeczy jak plakaty na mieście, broszurkowe programy meczowe, stoiska z pamiątkami i gastronomią, czy spiker, który nie brzmi jak gdyby był tu za karę).
Tak więc dla formalności, obiekt w Świdniku liczy niecałe 3000 miejsc siedzących w postaci dwóch trybun prostych (krzesełka żółto-niebieskie). Centralna część trybuny południowej jest zadaszona, ale za luksusy panujące na tym sektorze często trzeba płacić kilka złotych więcej, toteż nigdy się na coś takiego nie szarpnąłem. Dziś na stadionie mogliśmy jednak zaobserwować parę nowinek związanych z dzisiejszą transmisją w TVP Sport. Były to m.in. elektroniczne bandy reklamowe, a także budka komentatorska, która została ulokowana w centralnej części trybuny północnej. Na stadionie w Świdniku nie ma sztucznego oświetlenia (zresztą, właśnie dlatego mecz został rozegrany o 12:00) i kiedy ze względu na obfite opady deszczu cały stadion spowił półmrok, nagle okazało się, że bandy reklamowe doświetlają boisko, co sprawiało bardzo dziwne wrażenie.
| | Atmosfera |
    |
    |
Tak jak ja miałem swoje obowiązki w trakcie meczu z Polonią Bytom, tak i inni Koledzy mieli swoje obowiązki w trakcie meczu z Ruchem, stąd spośród osób z naszej większej paczki na meczu pojawiliśmy się jedynie ja i K. (uwaga - nie mylić go z innym K., który często wymieniany jest w postach na Chomiku; dla porządku mógłbym nadać mu na potrzeby relacji jakiś osobny pseudonim od zwierzęcia na literę K... ale on już posiada takowy w realu). Po spiknięciu się pod stadionem, wybraliśmy się na trybunę południową, gdzie co lepsze miejsca były już niestety pozajmowane - frekwencja dziś bowiem dopisała, a oficjalna liczba widzów wynosiła 1980 (a więc o 30 więcej niż na zeszłorocznych pierwszych Wielkich Derbach Świdnika). Stąd, pierwszą połowę oglądaliśmy z dość marnej perspektywy, bo zajmowaliśmy miejsca w jednym z pierwszych rzędów i to na dodatek za ławką rezerwowych.
Mieliśmy jednak dzięki temu dobry widok na kibiców Ruchu. Stawili się oni w Świdniku dość licznie, wypełniając cały (albo prawie cały) sektor. Mieli z sobą dwie flagi - jedną o treści SPECIAL GUEST oraz drugą, upamiętniającą zmarłego Kibica. Prowadzili oni przez cały mecz (a przynajmniej od momentu kiedy wszyscy zostali wpuszczeni do sektora) bardzo dobry doping a jeśli chodzi o jego treść, to na pewno pozdrowili Widzew, Elanę, Wisłę oraz Unię Oświęcim, a także wałkowali jedną ze swoich sztandarowych przyśpiewek: Niebiescy, hej! Niebiescy, ole, ole! Nasza miłość jedyna to Niebieska Drużyna!
Po przekątnej znajdował się z kolei młyn Avii Świdnik, na którym znajdowały się dwie żółto-niebieskie flagi. Młyn liczył jakieś 200 kibiców, którzy przez cały mecz intonowali zróżnicowane przyśpiewki, przy czym, w znacznej części było to już to samo, co zamieszczałem już w poprzednich relacjach. Jeśli chodzi o jakieś nowości (tzn. nowości z perspektywy Czytelników Chomika), mógłbym wskazać takie zawołania jak Jesteśmy Avia Świdnik, żółto-niebieska krew... , Allez, allez! Avia Świdnik FKS! , czy Zagraj, zagraj, jak za dawnych lat! . Co ciekawe, tę ostatnią przyśpiewkę podchwycili kibice Ruchu, którzy jednak zaczęli śpiewać ją na swoją tradycyjną modłę: Jebać Górnik, jak za dawnych lat! . Z racji tego że w przerwie meczu wraz z K. postanowiliśmy przesiąść się na trybunę północną, w drugiej połowie zajmowaliśmy miejsca vis a vis młyna Avii. Była to bardzo dobra decyzja, ponieważ mogliśmy zobaczyć elegancką oprawę kibiców gospodarzy - na płocie pojawił się czarny transparent o treści Okazja, by zabłysnąć , następnie na sektorze pojawiła się sektorówka z małym flagowiskiem, a na koniec race. Pirotechnika została odpalona za transparentem, co dało bardzo fajny efekt, ponieważ litery w transparencie były półprzezroczyste.
Nie tylko my uważaliśmy, że nasza nowa miejscówka jest idealna do obserwacji młynu, ponieważ na naszym sektorze znajdowali się również... tajniacy. Mówiąc inaczej, policjanci ubrani po cywilnemu - ciężko nazwać ich tajniakami, skoro ich zachowanie sprawiało, że nie byli oni zbyt tajni dla postronnych widzów. Stali oni na naszym sektorze z parasolem, jeden z nich miał lornetkę, a drugi aparat cyfrowy na statywie. Z całą pewnością ich zdjęcia oprawy były dużo lepsze niż to, co zrobiłem moim tanim chińskim smartfonem.
| | Mecz |
    |
    |
Nie da się ukryć, że faworytem dzisiejszego meczu byli goście. Nie wyszli oni jednak na dzisiejszy mecz pierwszym składem, podczas gdy Avii podeszła do meczu całkiem ambitnie, więc przez jakiś czas można było mieć nadzieję na niespodziankę. W 6. minucie Świdniczanie wyprowadzili pierwszą groźną akcję, która zakończyła się strzałem Pawła Ulicznego z 17 metrów, który dość niepewnie odbił Jakub Szymański. Nasz entuzjazm znacznie opadł w 15. minucie, kiedy z lewego skrzydła w pole bramkowe zgrał Wojciech Łaski, a tam inteligentnym strzałem z ostrego kąta popisał się Daniel Szczepan, pokonując Andrzeja Sobieszczyka. Niebiescy (w sumie to bardziej Błękitni , bo mieli koszulki niczym Hutnik Kraków) prowadzili 1:0. W 33. minucie Avia miała znakomitą okazję do wyrównania - z lewego skrzydła górną piłkę w pole karne zagrał Patryk Małecki, a tam Adrian Paluchowski idealnie ją zgasił i znalazł się oko w oko z Szymańskim. Bramkarz Ruchu wygrał ten pojedynek, odbijając piłkę na korner. Do przerwy utrzymało się jednobramkowe prowadzenie gości.
W 53. minucie przetestowaliśmy kolejną niewidzianą na stadionie w Świdniku nowinkę, a mianowicie system VAR. Po starciu Łukasza Góry z Andrijem Remeniukiem w polu karnym Ruchu sędzia Łukasz Szczech początkowo wskazał na korner dla Avii, jednak po wideoweryfikacji podyktował karnego dla Żółto-Niebieskich. Jedenastkę w 56. minucie pewnie wykorzystał Paweł Uliczny, wyrównując stan gry na 1:1.
Radość z wyrównania trwała... minutę. Niedługo po wznowieniu Łukasz Moneta zagrał płasko z lewego skrzydła w pole karne Avii, a tam nabiegający Jakub Myszor ubiegł świdnickich obrońców i skierował piłkę do bramki. W zasadzie można było dojść do wniosku, że Ruch przez cały czas miał ten mecz pod kontrolą. Co prawda Avia dość często była przy piłce na jego połowie, jednak nie miała z tego prawie żadnych konkretów. Z kolei gdy tylko Ruch zaczynał przyspieszać, pod bramką Avii robiło się niebezpiecznie. W 77. minucie było już po meczu, gdy piłka trafiła na 19. metr pod nogi Denisa Ventury, a Słowak pewnym strzałem nie dał szans Sobieszczykowi. Więcej goli tego dnia nie padło, ostatecznie Ruch wygrał 3:1. Piłkarze Avii nie mieli jednak po tym meczu powodów do wstydu, grali dziś ambitnie, jednak różnica poziomów była po prostu zbyt duża.
|
| |
| |
  
|
|