glownachomikmapatrocinytags
Real Madrid CF - Atalanta BC 2:0 (0:0)
14.08.2024 21:00
Stadion Narodowy, Warszawa
Superpuchar UEFA
Widzów: 56.042
Cena biletu: 30€ (sektor G12)
       

Dziś mam do zrelacjonowania na Chomiku coś nietypowego... a mianowicie, Superpuchar Europy UEFA i pierwszego oficjalnego gola Kyliana Mbappé w barwach Realu Madryt.

Dotarcie na mecz
 

Nie jest tak łatwo zdobyć bilet na tego rodzaju mecz - trzeba mieć szczęście lub pieniądze. Na szczęście, ja miałem... właśnie szczęście.

Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego pięknego dnia (z tego co widzę, było to konkretnie 10 kwietnia - no dobra, może nie był to taki piękny dzień) zalogowałem się na stronie UEFA i zadeklarowałem, że chciałbym wziąć udział w losowaniu biletów na Superpuchar UEFA 2024, który miał odbyć się w Warszawie. Nie wiązałem z tym losowaniem żadnych większych oczekiwań, stąd nie za bardzo kalkulowałem i zadeklarowałem na głupa, że interesują mnie aż 4 bilety, bo wiedziałem, że i tak ich nie trafię (oczywiście, zawnioskowałem o miejsca w najtańszej strefie, czyli z sektora zabramkowego). Ku mojemu zdziwieniu, po paru tygodniach (26 kwietnia) dostałem maila, o treści Gratulacje, Twoje zgłoszenie zostało wylosowane. Oczywiście, wykupiłem wszystkie 4 bilety jakie mi przysługiwały w wyniku losowania.

Mówiąc górnolotnie, dobro zwyciężyło, bo 4 bilety wpadły nie w ręce konika, a Chomika. Bilety stały się bowiem szczególnie cenne miesiąc później, gdy okazało się, że zdobywcą Ligi Mistrzów został Real Madryt. Ja odsprzedałem jednak swoje bilety po cenie zakupu. Jeden bilet odstąpiłem F., czyli koledze z pracy, który często długo i namiętnie gadał właśnie o Realu, znał każdy możliwy fakt o tej drużynie i z tego co kojarzę, oglądał wszystkie jej mecze, włącznie z jakimiś paździerzami przeciwko Cadizom i Almeriom. Byłoby to chyba wielką niesprawiedliwością, gdybym ja sobie zobaczyl ten mecz na żywo, a on nie. Kwartet mieli uzupełnić K. oraz Ć. (co by oznaczało, że wraz ze mną odtworzylibyśmy 3/4 składu sanmaryńskiego), ale ostatecznie K. udało się trafić 2 bilety w dogrywce losowania, tyle że w innym miejscu stadionu (a dokładnie vis a vis nas). Stąd, kwartet uzupełniłem siostrą cioteczną i jej chłopakiem (co z kolei oznaczało, że odtworzyliśmy 3/4 składu, którym odwiedziliśmy Derby Rygi).

OK, a jak wyglądał sam dojazd na dzisiejszy mecz? Tu nie mam nic ciekawego do napisania - tego dnia pracowałem zdalnie (na obiad zjadłem tortellini z Biedronki, aby uhonorować Carlo Ancelottiego i jego ulubione danie), a po zakończeniu pracy udałem się na stację kolejową i pojechałem Kolejami Mazowieckimi na stację Warszawa Stadion.

Stadion
 

Stadion Narodowy był już przeze mnie opisywany przy okazji meczu naszej kadry z Albanią w ramach eliminacji do MŚ 2022. Nic się za bardzo na tym stadionie nie zmieniło, poza tym, że ceny były chyba jeszcze wyższe niż ostatnio (o ile dobrze kojarzę, za małą butelkę Ice Tea zapłaciłem 16 PLN - ale niestety, tego dnia pogoda była tak nieznośna, że nie miałem wyjścia).

No dobra, czymś nowym było oficjalne stoisko UEFA, na którym można było kupić pamiątki z dzisiejszego meczu. Ceny były horrendalnie wysokie, jednak nie na co dzień mam okazję oglądać na żywo Real Madryt walczący o europejskie trofeum, dlatego kupiłem sobie okolicznościowy szalik (z napisem UEFA Supercup 2024 Warsaw oraz herbami Realu i Atalanty) za 110 PLN oraz program meczowy za 50 PLN. Szczególnie bolesnym wydatkiem był program meczowy, bo cena była ewidentnie niewspółmierna do jego praktycznie zerowej zawartości merytorycznej. A propos szalików, w sumie mam już w swojej kolekcji szalik Atalanty, który kupiłem sobie w tym roku przy okazji meczu w Bergamo - szalik ten również pojawił się na dzisiejszym meczu, ale akurat dlatego, że przed meczem pożyczyłem go Ć. i to ona go dziś nosiła na trybunie.

Atmosfera
 

Spośród wszystkich wymienionych w relacji osób, jedynie dwie osoby deklarowały się jako kibice konkretnych drużyn - F. opowiadał się po stronie Realu, a Ć. po stronie Atalanty. No i wyszło dość zabawnie, ponieważ K. z Ć. zasiedli na miejscach ponad sektorem kibiców Realu, z kolei nasza czwórka (wraz z F.) zasiadła ponad sektorem kibiców Atalanty. Chyba my wyszliśmy na tym lepiej, ponieważ z jednej strony obejrzeliśmy sektorówkę przygotowaną przez polski FanClub Realu Madryt (hasło na sektorówce brzmiało: All In), a z drugiej strony, mieliśmy po swojej stronie żywiołowo kibicujących kibiców Atalanty. Młyn kibiców Realu był dużo mniej aktywny i jedyny moment, kiedy zdominowali oni stadion miał miejsce jeszcze przed meczem, kiedy na stadionie odtworzono hymn klubowy Królewskich (F. oczywiście znał słowa i go śpiewał, co mnie mimo wszystko trochę zaskoczyło).

Poza tym, na stadionie było mnóstwo postronnych osób, które po prostu chciały zobaczyć dobrą piłkę (w sumie, mecz zgromadził nieco ponad 56 tys. widzów, czyli niewiele poniżej kompletu) - te przeważnie były za Realem, choć nie przekładało się to na żaden zorganizowany doping. Bardzo budujący był fakt, że zdecydowana większość widzów została po ostatnim gwizdku, aby obejrzeć ceremonię dekoracji zwycięzców.

Mecz
 

Jak wiadomo, mecz o Superpuchar Europy UEFA rozgrywany jest pomiędzy aktualnym zdobywcą Ligi Mistrzów a aktualnym zdobywcą Ligi Europy (choć pewnie tylko czekać, aż pod pretekstem dołączenia zwycięzcy Ligi Konferencji rozgrywki zostaną rozszerzone, zostanie zrobiona drabinka... a na koniec rozgrywki zostaną przeniesione gdzieś do Arabów). Sensacyjnym zdobywcą Ligi Europy została Atalanta, która w finale tych rozgrywek bardzo nieoczekiwanie i bardzo łatwo pokonała Bayer Leverkusen... dla którego była to jedyna porażka w całym sezonie 2023/24. Z kolei zwycięzcą Ligi Mistrzów został Real Madryt, który w finale dość pewnie pokonał Borussię Dortmund, choć we wcześniejszych fazach prześlizgiwał się szczęśliwie przez dwumecze z RedBullem RasenBallsport Lipsk, Manchesterem City i Bayernem Monachium. Faworytem dzisiejszego meczu byli oczywiście Królewscy.

Mecz o Superpuchar UEFA jak dla mnie ma mimo wszystko lekki vibe prestiżowego meczu towarzyskiego. Rangę wydarzenia najbardziej chyba podnosił fakt, że był to pierwszy oficjalny mecz Kyliana Mbappé w Realu - do tej pory grał i strzelał jedynie... właśnie w prestiżowych meczach towarzyskich. A stawką dzisiejszego meczu mimo wszystko było oficjalne trofeum.

Tempo dzisiejszego meczu nie było najwyższe, ale gwiazdy coś tam pokopały. Głównie piłkarze Realu. W 17. minucie Dani Carvajal zagrał z prawego skrzydła w pole bramkowe, ale Vini Jr nie zdążył domknąć tego zagrania wślizgiem. W 34. Vinicius zagrał lobem w pole karne do Jude'a Bellinghama, który mógł znaleźć się w sytuacji sam na sam z Juanem Musso, ale piłka była dość trudna do przyjęcia, więc zamiast strzałem skończyło się to faulem na bramkarzu. Najgroźniej było w doliczonym czasie pierwszej połowy, gdy po bardzo inteligentnym podaniu Viniego do piłki doszedł Rodrygo i trafił jedynie w poprzeczkę. Jak można zauważyć, o ile w tej relacji w kółko przewija się Vinicius, o tyle nie było żadnej sensownej okazji, żeby wspomnieć o Mbappé.

Druga połowa była już dużo ciekawsza. W 47. minucie Atalanta miała pierwszą groźną sytuację - po dośrodkowaniu Martena de Roona bardzo dobry strzał głową oddał Mario Pašalić, ale Thibaut Courtois w jakiś sposób strącił piłkę lecącą w kierunku okienka bramki Realu. W 59. minucie Real w koncu otworzył wynik - Vinicius w świetny sposób wymanewrował w polu karnym paru obrońców Atalanty, a następnie dograł w pole bramkowe do Fede Valverde, któremu pozostało już tylok skierować piłkę do pustej bramki. Vini Jr sam mógł wpisać się na listę strzelców 2 minuty później, ale w sytuacji sam na sam lepszy okazał się Musso. W końcu jednak nastąpiła 68. minuta, a wraz z nią coś, czego zapewne oczekiwała większość osób, która pojawiła się na stadionie. Bellingham wycofał w polu karnym piłkę do Mbappé, a ten, mając nadspodziewanie dużo wolnego miejsca, strzelił w okienko bramki strzeżonej przez Musso, zdobywając tym samym swojego pierwszego (oficjalnego) gola w Realu. W 82. minucie Real mógł jeszcze podwyższyć, ale po zagraniu Viniego spod linii końcowej i rykoszecie od jednego z obrońców Atalanty piłka przelobowała Musso i minimalnie minęła słupek. Mecz ostatecznie skończył się wynikiem 2:0 dla Realu.

next  prev