glownachomikmapatrocinytags
Górnik Zabrze - Puszcza Niepołomice 1:1 (1:0)
17.05.2024 20:30
Stadion im. Adolfa Hitlera Ernesta Pohla, Zabrze
PKO BP Ekstraklasa
Widzów: 19.552
Cena biletu: 45 zł (trybuna Wschodnia, normalny)
               

Chomik po 6 latach powraca do Zabrza - co prawda stadion nadal jest ukończony w zaledwie 3/4 (i w tej materii nie mam nic nowego do relacjonowania), ale zależało mi, żeby na pewno zdążyć zobaczyć na żywo najprawdziwszego Mistrza Świata (Lukas Podolski) zanim ten skończy karierę oraz Puszczę Niepołomice i jej słynne stałe fragmenty gry... zanim spadnie z ligi.

Dotarcie na mecz
 
 

Swoją podróż rozpocząłem na stacji Warszawa Gdańska, skąd o 14:17 odjechałem pociągiem bardzo ciekawej relacji Gdynia Główna - Wien Hbf. Odjazd miał miejsce z peronu 5., który zdaje się, został niedawno dobudowany na skraju stacji Warszawa Gdańska w celu obsłużenia zwiększonej liczby pasażerów na tej stacji. Mniej więcej o czasie (16:58) pojawiłem się na stacji Katowice, gdzie miałem przesiadkę w pociąg relacji Przemyśl Główny - Wrocław Główny, który, o dziwo, również przyjechał o czasie. O godzinie 17:25 zgodnie z rozkładem wysiadłem na stacji Zabrze.

W Zabrzu w pierwszej kolejności udałem się na gryfny kebab, który był podawany w picie o czarnym kolorze (wspaniały zabieg marketingowy), a potem udałem się do swojego hostelu, po drodze mijając jeszcze pomnik Zbigniewa Religi i kopalnię Guido. W hostelu zostawiłem większość swojego bagażu, po czym udałem się na mecz.

Po drodze spotkała mnie dość zabawna historia (no tak, z perspektywy czasu wydaje mi się zabawna, ale mogła się dla mnie bardzo źle skończyć). Otóż idąc na mecz, tradycyjnie fotografowałem wszystko, co tylko się napatoczyło, a w pewnym momencie wypatrzyłem wśród familoków dość zabawny graf szkalujący Ruch Chorzów. Zapuściłem się w ten zaułek i zrobiłem zdjęcie temu grafowi... i zaraz potem spotkałem kibica z Torcidy, który pilnował tego grafu (myślałem, że pilnowanie grafów to taka miejska legenda, niczym pasta o wnoszeniu na stadion rac, oprawy ze świnią i 13 zakazowiczów). Odbyliśmy dłuższą rozmowę w niezbyt przyjaznej atmosferze (przyznam, że byłem mocno zdygany), ale finalnie udało mi się go przekonać, że naprawdę nie prowadzę działalności szpiegowskiej dla ultrasów Niebieskich i skończyło się na tym, że skasowałem zdjęcie, zbiliśmy piątkę i udałem się na Roosevelta bez uszczerbku na zdrowiu.

W sklepiku na stadionie Górnika zgodnie z wcześniejszym zamierzeniem kupiłem sobie szalik (w 2018 meczowałem w bardziej budżetowy sposób i z Zabrza przywiozłem sobie wówczas tylko kubek). Pisząc zgodnie z wcześniejszym zamierzeniem mam na myśli, że nie wpłynęła na to sytuacja, w której znalazłem się na familokach...

Stadion
 
 

Stadiōn miana Adolfa Hitlera Ernesta Pohla (stadiõn dostoł jego miano jeszcze za czasõw III Rzesze, kedy Zŏbrze nosiyło miano Hinderburg i ôficjalnie zmiyniõł patrõna dopiyro w 2005 roku) w Zŏbrzu ôstoł bezy mie ôpisany już 6 lŏt tymu (przi przileżytości szpilu z Wisłōm Płock). Ôd 2018 roku małowiela sie sam zmiyniyło - do dyspozycyje fanōw durch ôstŏwŏ zaledwie 3/4 stadiōnu. Choć prziznōm, iże 6 lŏt tymu sztwŏrtŏ trybuna była niyużywanõ ôstałościōm piyrwyjszego ôbiektu, a terõz robota tam wre. Sztwŏrtŏ trybuna je budowanŏ na nowo i terŏźnie tworzi już spōjnõ kōmpozycyjõ z ôstanõ tajlōm stadiōnu (choć durch je w stōnie surowym, bo niy ma na nij krzesełek).

Ôkrōm tego, zaôbserwowołch, iże na stadiōnie znŏdły sie dwa telebimy, kere sōm ulokowane w narożnych tajlach ôbiektu. Na telebimach poza wynikym prezyntowanŏ je tyż transmisyjŏ szpilu, co czasami je doś przidajne, pōniywŏż na telebimie było widać lepij aniżeli z barzij ôddalōnyj trybuny.

Atmosfera
 
 

To był ostatni mecz domowy Górnika w tym sezonie - co więcej, Zabrzanie byli w gazie i przy dobrych wiatrach groziła im nawet gra w eliminacjach Ligi Konferencji, stąd na trybunach pojawiło się prawie 20 tys. kibiców (w tym paruset kibiców przyjezdnych). Torcida była praktycznie pełna, co zwiastowało bardzo dobrą atmosferę. Na górnej części Torcidy wisiała kilkudziesięciometrowa flaga o treści KLUB SPORTOWY GÓRNIK ZABRZE NASZYM ŻYCIEM, a na dolnej cztery flagi o treści po prostu Górnik Zabrze, a także flaga z deklaracją Będziemy z Tobą aż do śmierci, flaga Torcida Germany oraz dwie flagi upamiętniające zmarłych Kibiców. Od początku Torcida prowadziła bardzo dobry doping, a z dłuższych piosenek mógłbym wskazać np.:

Górniku, jesteśmy z Tobą, nie opuścimy Cię!
Nigdy Cię nie zdradzimy, bo my kochamy Cię!


Jesteśmy Górnik Zabrze, niech każdy o tym wie!
Jesteśmy Górnik Zabrze, na dobre i na złe!
Jesteśmy Gónik Zabrze, wiara ciągle w nas!
Jesteśmy Górnik Zabrze, zwycięstwa nadszedł czas!


Górnik Zabrze, kocham Cię!
Jestem tutaj, abyś wygrał mecz!
Na murawie walka trwa!
Na trybunach śpiewa Torcida!

Szczególnie ta ostatnia piosenka bardzo wpada w ucho i polecam ją wygooglować tym, którzy jeszcze tego nie słyszeli. Dość zabawnym akcentem było z kolei to, że kiedy Torcida po raz pierwszy wezwała cały stadion do wstania i śpiewania i wszyscy na pikniku już wstaliśmy, kibice zaczęli śpiewać... Jebać sędziego i całą rodzinę jego!. Było to bowiem mniej więcej w 20. minucie, tuż po czerwonej kartce dla Daniego Pacheco.

W przerwie meczu miał miejsce konkurs dla kibiców, w ramach którego należało trafić piłką ustawioną na linii pola karnego w poprzeczkę. Pula nagród wynosiła 10.000 PLN (minus podatek; sponsorem konkursu był bukmacher, więc pewnie 12%), do podziału pomiędzy tych, którym udałoby się trafić w obramowanie bramki. Niestety, nie udało się nikomu, ale po strzale jednego z kibiców piłka musnęła górną siatkę, a po trybunach przeszedł jęk zawodu (mi też było cholernie szkoda, bo był to ostatni strzał w konkursie, a więc dosłownie strzał za 10 tysiaków).

W drugiej połowie meczu na stadionie mieliśmy zmasowany i widowiskowy pokaz pirotechniki. Kibice odpalili konkretną ilość rac, co spowodowało zadymienie całego stadionu w parę minut oraz przerwanie gry. Kiedy zaś dym zaczął się rozrzedzać, kibice Górnika... odpalili kolejną porcję rac, przez co widoczność na obiekcie spadła do zera. Zgodnie z protokołem meczowym, przerwa w grze trwała łącznie 16 minut.

Jak wspomniałem na początku sekcji, na stadionie obecna była całkiem spora grupa kibiców gości, którą szacuję na oko na ok. 200. Mieli oni kilka żółto-zielonych flag i prowadzili zaskakująco głośny doping. Z tego, co udało mi się wychwycić podczas tych momentów gdy Torcida akurat nie śpiewała, repertuar gości był raczej standardowy, w każdym razie jestem w stanie wskazać takie piosenki jak Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasza Puszcza gra..., Jesteśmy z Wami, MKS, jesteśmy z Wami!, czy Hej, Puszcza, gol!.

Mecz
 
 

Dzisiejszy mecz był meczem przedostatniej, 33. kolejki PKO BP Ekstraklasy (terminarz w tym roku był napięty ze względu na rozpoczynające się w czerwcu Euro 2024). Górnik z 52 punktami znajdował się 4. miejscu (mieli tyle samo punktów co Lech i Raków, ale lepszy bilans meczów bezpośrednich - choć z tego co kojarzę, w takich przypadkach kryteria określania pozycji w tabeli są różne w zależności od tego, czy sezon trwa, czy się już zakończył) z punktem straty do 3. w tabeli Legii, tak więc wygrana z Puszczą mogłaby przedłużyć marzenia Zabrzan o europejskich pucharach eliminacjach europejskich pucharów. Z kolei Puszcza znajdowała się na 14. miejscu w tabeli z 36 punktami na koncie (czyli tyloma co Cracovia, ale... [patrz: poprzedni nawias]), mając 4-punktową przewagę nad znajdującą się w strefie spadkowej Koroną. Tak więc każda z drużyn o coś grała.

Jak wspomniałem we wstępie, dzisiejszego wieczora bardzo zależało mi na zobaczeniu dwóch osobliwości naszej ligi. Pierwszą był jedyny grający aktualnie w polskiej lidze (i chyba w ogóle pierwszy w jej historii) Mistrz Świata, czyli oczywiście Lukas Podolski - przed przyjazdem do Zabrza dość uważnie śledziłem minuty Niemca Polaka Ślązaka w lidze, aby upewnić się, że będę miał okazję go zobaczyć na żywo. Drugą osobliwością była oczywiście cała drużyna Puszczy, która przed sezonem była właściwie pewniakiem do spadku, jednak dzięki obranej przez Tomasza Tułacza taktyce (inteligentne przesuwanie na boisku, bardzo szeroki repertuar stałych fragmentów gry... a także kradzieże czasu, zabijanie gry oraz odbieranie smaku życia przeciwnikom i widzom) Żubry były już bardzo bliskie utrzymania. I dzisiejszego wieczora się nie zawiodłem.

Górnik przeważał od początku meczu. W 15. minucie mógł wyjść na prowadzenie za sprawą dobrej kombinacji w polu karnym, zwieńczonej równie dobrym dograniem Podolskiego w pole bramkowe, jednak żaden z jego kolegów nie zdążył z zamknięciem tej akcji wślizgiem. Cały plan Jana Urbana na dzisiejszy mecz mocno się jednak skomplikował już w 19. minucie, kiedy za bardzo ostre wejście w niegroźnej sytuacji czerwoną kartką został ukarany Dani Pacheco. Mimo to, w pierwszej połowie to Zabrzanie wyszli na prowadzenie - w 36. minucie świetnym podaniem popisał się Podolski, a Adrian Kapralik strzałem z 15 metrów pokonał Oliwiera Zycha. Trzy minuty później Słowak mógł podwyższyć na 2:0, ale po przebiegnięciu podczas kontry połowy boiska z piłką przy nodze oddał minimalnie niecelny strzał. Do przerwy było 1:0 dla Zabrzan.

W drugiej połowie Kapralik miał kolejną dobrą sytuację, ponieważ znalazł się w sam na sam z Zychem, jednak wyglądało to jakby grał w Fifę i zapomniał, którym się strzela, ponieważ bramkarz Puszczy wygarnął mu piłkę spod nóg. W grze Górnika nie było widać, że mają na boisku jednego piłkarza mniej i mam wrażenie, że trochę wybiła go z rytmu dopiero 16-minutowa przerwa w grze spowodowana pirotechniką. W 73. minucie (a może w 79. - w każdym razie, po tej przerwie na race chyba tylko sędzia wiedział, która właściwie jest minuta) Puszcza zaserwowała to, co miała najlepszego, czyli stały fragment gry. Z kornera wrzucił Lee Jin-hyun, a Jakub Bartosz w bardzo dziwny sposób, bo oddalając się od bramki, oddał strzał głową, który wpadł idealnie w okienko bramki strzeżonej przez Daniela Bielicę. Wyglądało to na totalny fuks, ale nie zdziwiłbym się, gdyby to było zaplanowane i przećwiczone na treningach. W ostatnim kwadransie Górnik próbował odzyskać prowadzenie, ale Zych najpierw świetnie obronił strzał Erika Janžy, a już w doliczonym czasie gry równie dobrze zachował się przy strzale Michala Sipl'aka. W międzyczasie układ sił się wyrównał, ponieważ w 82. minucie boiska wyleciał Thiago, który uderzył łokciem próbującego go zatrzymać w sposób nieprzepisowy Janžę (Janža w tej sytuacji również dostał kartkę, ale żółtą).

Mecz zakończył się remisem, który na pewno bardziej satysfakcjonował zespół gości, bo zwiększyli oni tym samym swoje szanse na utrzymanie (niemniej, wygrana w Zabrzu zwiększyłaby już te szanse do 100%, tak więc jakiś niedosyt pewnie pozostał). Ostatecznie Górnik zakończył sezon 2023/24 na 6. miejscu (na pocieszenie - nawet 6 punktów w ostatnich 2 meczach nie dałoby mu awansu do eliminacji pucharów), a Puszcza na 12., utrzymując się tym samym w lidze.

next  prev