glownachomikmapatrocinytags
Wieczysta Kraków - Bruk-Bet Termalica II Nieciecza 4:0 (2:0)
25.06.2022 15:00
Stadion KS Wieczysta, Kraków
baraże o awans do 3. ligi, gr. IV
Widzów: ~1.000
Cena biletu: - (bilety bezpłatne)
       

Dość nieoczekiwanie Wieczysta ponownie w tym sezonie pojawia się na łamach Chomika. Tym razem, korzystając z zaproszenia do Krakowa na urodziny mojej siostry, postanowiłem przy okazji zobaczyć mecz decydujący o tym, kto w tym sezonie awansuje z woj. małopolskiego do III ligi, gr. IV.

Dotarcie na mecz
 

Z Warszawy do Krakowa dostałem się dość wcześnie - zaplanowałem sobie podróż pociągami PKP IC w taki sposób, że wsiadłem w sobotę o 6:26 w pociąg IC 1460 relacji Warszawa Wschodnia - Zwardoń, wysiadając o 9:30 w Zawierciu, gdzie miałem 20 minut na przesiadkę w pociąg IC 73102 Poznań Główny - Kraków Główny, którym chciałem dojechać do stacji końcowej. Przesiadka poszła zgodnie z planem, może poza faktem, że pociąg, w który się przesiadłem, był tak nabity ludźmi, że mogłem sobie wsadzić moją miejscówkę wiadomo gdzie. W Krakowie doszło natomiast do dość ciekawej sytuacji, ponieważ pociąg w nieplanowany sposób zatrzymał się na stacji Kraków Łobzów. Po paru minutach postoju, sprawdziłem w Internecie, czym właściwie jest ten cały Łobuzów i wywnioskowałem, że stacja ta jest bliżej mieszkania mojej siostry niż dworzec Kraków Główny. Dlatego też wysiadłem z wagonu i udałem się na piechotę na miejsce.

Po godzinie 13 wsiadłem na przystanku Plac Inwalidów w tramwaj, który zawiózł mnie na przystanek Tauron Arena Kraków Wieczysta, skąd udałem się pieszo w stronę stadionu. Mimo tego, że do meczu było ponad godzinę, stanąłem w kilkudziesięcioosobowej kolejce po bilety. Owszem, wejście na ten mecz było darmowe tak jak na każde inne spotkanie Wieczystej, jednak w tym przypadku wprowadzono oficjalny limit widzów równy 999 osób, który kontrolowano poprzez wydawanie bardzo estetycznych bezpłatnych kart wstępu. A więc mam w końcu swój bilet z meczu Wieczystej.

Stadion
 

Stadion został przeze mnie opisany już wcześniej, przy okazji obejrzanego przeze mnie spotkania z Wiślanami. Od tego czasu nie mogło zmienić się tu zbyt wiele... ale jednak się zmieniło. Na zapleczu głównej trybuny zaczął powstawać jakiś dziwny budynek - jego docelowe przeznaczenie na razie pozostaje dla mnie tajemnicą, ponieważ jak na razie była to jedynie naga konstrukcja. Drugą innowacją był zaś powstający przy narożniku boiska sektor gości, na razie jeszcze nieoddany do użytku (ponieważ nie został jeszcze odseparowany przy pomocy ogrodzenia), co akurat nie przeszkodziło kibicom gości, żeby się tam ulokować. Poza tym, wszystko jest tu tak jak było - główna trybuna składająca się z jakichś 1500-2000 krzesełek na metalowym stelażu, unikatowa trybuna dla VIP-ów, i sklep kibica umiejscowiony w sympatycznie wyglądającym kiosku.

A, właśnie, w kiosku zakupiłem sobie szalik Wieczystej - porządny, gruby i ciepły, taki w sam raz na mecz rozgrywany w pełnym słońcu przy temperaturze ok. 30'C.

Atmosfera
 

Taki mecz to koszmar każdego kibica prawilnych drużyn piłkarskich. Taki kibic bowiem z pewnością nie życzyłby sobie, żeby klub sztucznie hodowany na pieniądzach krakowskiego biznesmena awansował do III ligi - ale czy w takim razie powinien trzymać kciuki za ich rywali, czyli rezerwy... i to na dodatek Bruk-Betu? (sam muszę przyznać, że bardzo nie lubię, gdy rezerwy awansują) Należy przyznać, że jest to sytuacja patowa, prawdziwa grecka tragedia.

W poprzednich sekcjach przypadkowo zdążyłem wspomnieć o istotnych elementach klimatu dzisiejszego meczu - że przed stadionem były rozdawane prawdziwe fizyczne wejściówki na mecz, a na stadionie byli kibice gości. Co do kibiców gości, na początku przechadzali się oni po trybunie głównej w swoich barwach (koszulki, szaliki, itp.) i wbrew pozorom, byli przyjmowani oni dość życzliwie. Koniec końców, zebrali się oni na nieoddanym jeszcze do użytku sektorze gości, ale gdyby pozostali na trybunie gospodarzy, do niczego zdrożnego by nie doszło. Na trybunach była też niezłomna Pani Grażyna, która co prawda siedziała w zupełnie innym sektorze niż ja, ale i tak bardzo dobrze ją było słychać, gdy wykrzykiwała raz po raz Brawooo! podczas wyczytywania składów przez spikera.

A, właśnie, skoro poruszyłem już temat spikera, warto by wspomnieć o osobach, które tego dnia były przy mikrofonie. Przede wszystkim był to spiker, którego głos ledwo przebijał się przez szum na trybunie i który mówił niezdecydowanie, niemal się jąkał. Owszem, ja też się czasami jąkam... ale dlatego zabrałem się za pisanie niskobudżetowego bloga piłkarskiego, a nie za konferansjerkę. W momencie gdy piłkarze wchodzili na murawę, usłyszałem jednak coś unikalnego w skali Polski - otóż mikrofon przejął inny człowiek (o ile mój research jest prawidłowy - był to klubowy ex-spiker), który zaczął śpiewać a capella autorski hymn Wieczystej - a w zasadzie, do pewnego stopnia autorski, ponieważ piosenka miała melodię łudząco podobną do pieśni religijnej o Maryi Jest zakątek na tej ziemi, gdzie powracać każdy chce.... Na żywo brzmiało to trochę jak ksiądz na procesji rezurekcyjnej, a trochę jak ranny Mieczysław Fogg; w każdym razie, nie można przejść obok tego sympatycznego utworu obojętnie - zapraszam do odsłuchu.

Co do szeroko pojętej atmosfery na meczu, większość piosenek śpiewanych przez młyn była analogiczna do tych przytoczonych z meczu z Wiślanami. Pewnym novum był fakt, że młyn śpiewał swoje piosenki już od pierwszej minuty; repertuar był też do pewnego stopnia rozszerzony, ponieważ usłyszałem parę piosenek, których nie zarejestrowałem na poprzednim meczu:

Tylko KS, tylko Wieczysta!

... oraz w drugiej połowie, kiedy rezultat dwumeczu był już przesądzony:

Puchar już mamy!
Na trzecią ligę czekamy!

W przypadku tej przyśpiewki chodziło o zwycięstwo Wieczystej w małopolskim Pucharze Polski - co ciekawe, w finale pokonała ona właśnie rezerwy Niecieczy. Z innych ciekawych wydarzeń - w drugiej połowie w młynie odpalono race oraz żółte świece dymne, a rezultat był bardziej niż przyzwoity.

Mecz
 

Faworytem dzisiejszego meczu byli gospodarze, ale bynajmniej nie spodziewałem się ich gładkiego zwycięstwa. Owszem, formacja ataku Wieczystej wygląda na tyle dobrze, że mogłaby postraszyć również zespoły pierwszoligowe (a przy okazji - w porównaniu do poprzedniej relacji, do Wieczystej dołączyli m.in. Jankowski, Moulin i Guerrier) - ale zespół to również formacja obronna, która wygląda jak przystało na zespół budowany w Football Managerze, czyli przeciętnie. Do tego na ławce Franciszek Smuda, czyli wielki motywator i utytułowany trener, ale nie wiem, czy byłby w stanie odpowiednio zareagować w przypadku gdyby mecz potoczył się nie po myśli Wieczystej.

I rzeczywiście, na początku meczu mieliśmy lekki klincz, a pierwszą całkiem groźną sytuację mieli goście - w 13. minucie w pole karne wrzucał Chłoń, jeden z piłkarzy Słoni zgrał to głową w pole bramkowe, a tam niecelny strzał głową oddał Jakub Pek. Następnie jednak inicjatywę przejęła Wieczysta - w ciągu kolejnych 10 minut Sławomir Peszko miał cztery znakomite sytuacje, spośród których nie wykorzystał... żadnej, ponieważ jego strzały dwa razy minęły bramkę gości, a dwa razy dobrze bronił Patryk Jańczy. Ogólnie Peszko dzisiejszy mecz zakończył bez gola, za to zanotował znakomitą asystę - w 26. minucie będąc w niełatwej pozycji zagrał idealnie na krótki róg, a tam piłkę głową do bramki wbił wbiegający Maciej Jankowski. A to była dopiero pierwsza z czterech bramek zdobywcy nagrodzy Odkrycia Roku 2010 tygodnika Piłka Nożna (PDK). W 29. minucie Jankes otrzymał dogranie na dobieg i w sytuacji sam na sam pokonał Jańczego, ale akurat w tej sytuacji liniowy zasygnalizował ofsajd. 5 minut później udało się zdobyć drugiego gola - w pole karne wrzucił Maksymilian Hebel, Jankowski przyjął piłkę trochę nieudolnie, ale zdążył pokonać z bliska bramkarza gości. Na przerwę drużyny schodziły do szatni przy stanie 2:0 dla Wieczystej.

W 56. minucie Wieczysta uzyskała rzut wolny, który wykonywał Hebel. Kopnął on prosto w mur, jednak piłka wróciła do niego, stąd miał od razu okazję do poprawki - po jego wrzutce Jankes podwyższył głową na 3:0. W 65. minucie gracze Niecieczy II mieli szansę na złapanie jakiegoś kontaktu, ponieważ Adrian Surówka otrzymał piłkę w polu karnym i strzelił z pierwszej piłki; Paweł Krawczyk (bramkarz Wieczystej - chyba do tej pory nie było okazji, żeby o nim wspomnieć w relacji) wykazał się dobrym refleksem i wybił piłkę na róg. W 77. minucie natomiast było po wszystkim, bo jak powiedziałby klasyk, czwarta bramka ustawiła mecz - Hebel wykonał podręcznikową wrzutkę, a Jankowski trafił głową do bramki (poza 4 bramkami Jankowskiego, należy zauważyć hat-trick asyst Hebla). Nieciecza dowiozła bezpiecznie ten rezultat do końca spotkania i tym samym praktycznie przesądziła sprawę awansu do III ligi, choć do rozegrania pozostał jeszcze mecz rewanżowy.

Swoją drogą, mam wrażenie, że przynoszę drużynie Niecieczy wyjątkowego pecha. Jak do tej pory widziałem ją na żywo w następujących spotkaniach:

Nieciecza - Śląsk 1:2
Górnik Ł. - Nieciecza 3:0
Piast - Nieciecza 4:0
Lech - Nieciecza 5:0
Wieczysta - Nieciecza II 4:0

next  prev