glownachomikmapatrocinytags
AP Żyrardowianka Żyrardów - Milan Milanówek 1:1 (0:1)
11.06.2022 15:00
Stadion Miejski w Żyrardowie
forBET 4. liga mazowiecka, gr. południowa
Widzów: 80-100
Cena biletu: 5 zł (normalny)
       

Żyrondyści grają z Milanem - każdy szanujący się kibic piłki nożnej powinien się wybrać na taki mecz, jeśli tylko odbywa się w okolicy... nawet jeśli obydwie drużyny w tym sezonie definitywnie spadają z 4. ligi mazowieckiej.

Dotarcie na mecz
 

Do Żyrardowa dojechałem pociągniem Kolei Mazowieckich relacji Warszawa Wschodnia - Skierniewice, w który wsiadłem o godz. 13:20 na stacji Warszawa Śródmieście, a wysiadłem o 14:11 na stacji Żyrardów. Żyrardów jest generalnie bardzo ciekawym miejscem turystycznym i polecam jego zobaczenie, nawet jeśli akurat nie odbywa się tam mecz piłki nożnej. Już po przyjeździe można zobaczyć ciekawy zabytek architektury carskiej lub międzywojennej, czyli dworzec kolejowy (pachnie w nim nie najlepiej, ale wizualnie prezentuje się dobrze). W drodze między dworcem a stadionem można obejrzeć m.in. starą wieżę ciśnień, pomnik Filipa de Girarda, ale przede wszystkim słynne XIX-wieczne robotnicze kamienice oraz zakłady szpularskie, zachowane w bardzo dobrej kondycji.

Po przejściu przez dzielnicę kamienic dotarłem do parku, przez który płynie rzeka o jednej z najgłupszych nazw w calej Polsce (Pisia-Gągolina). Następnie minąłem bardzo ciekawe miejsce, a mianowicie pamiętający jeszcze czasy PRL-u welodrom (nie wiem, jaki jest jego status, ale patrząc na stan toru, powinien być on raczej zamknięty), aż w końcu po tych wszystkich atrakcjach doszedłem na stadion miejski.

Stadion
 

Stadion Miejski w Żyrardowie nie jest zbyt imponującym obiektem - prawdę mówiąc, znajdujący się nieopodal stadionu niszczejący welodrom prezentuje się dużo bardziej ciekawie. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy Żyra nie mogłaby grać na tym welodromie, ale patrząc na Google Maps, wewnątrz toru kolarskiego nie da się zmieścić pełnowymiarowego boiska piłkarskiego (a szkoda, bo niewątpliwą zaletą takiego rozwiązania byłoby to, że wybite poza boisko piłki samoistnie wracałyby na plac gry, nie mówiąc już o tym, że Żyrondyści na Stade Velodrome byłoby całkiem nośnym hasłem).

Stadion Żyrardowianki liczy na oko jakieś 400 miejsc siedzących (oficjalna pojemność to podobno jakieś 1500 widzów, ale to raczej przy założeniu, że 2/3 z nich będzie oglądało mecz na stojąco z różnych miejsc dookoła boiska). Główna (i jedyna) trybuna składa się z dwóch betonowych stopni ciągnących się wzdłuż linii bocznej przez całą długość boiska, na których przytwierdzone są płytkie zielone siedziska (jeszcze nie krzesełka). Pośrodku trybuny jest dostawiony dodatkowy sektor, składający się z kilkudziesięciu niebieskich krzesełek ustawionych w dwóch rzędach na chyboczącej się metalowej konstrukcji. Usadowiłem się na wyższym rzędzie, ponieważ po krzesełkach ustawionych na niższym rzędzie chodziły czerwone mrówki.

Na stadionie uprawia się chyba wyłącznie piłkę nożną, ale i tak trybuny oddalone są od murawy o ok. 10 metrów, a wszystko za sprawą nieużywanych pozostałości bieżni. Zawsze zasmuca mnie taki widok, ponieważ gdyby tę bieżnię zaorać i coś na niej posiać, po jakimś roku-dwóch dałoby się przesunąć boisko bliżej łaknących futbolu trybun. Poza bieżnią na trybunie znajduje się nieduży ogrodzony sektor gości, za to nie ma na nim niestety tablicy do wyświetlania wyników. Na meczu nie było też spikera, choć gdzieś tam wyczytałem, że zwykle spiker jest i całkiem dobrze zna się na swoim fachu.

Atmosfera
 

Po przyjściu na stadion z radością stwierdziłem, że mecz jest biletowany. Przy stoliku nakrytym materiałem z herbem Żyrardowianki uiściłem opłatę 5zł i otrzymałem wydrukowany na domowej drukarce (ale zawsze!) bilet. Oczywiście, była to tego dnia moja jedyna pamiątka z meczu, ponieważ na meczu nie prowadzono sprzedaży gadżetów - mecz pomiędzy dwoma drużynami, które już wiedziały, że zlecą z 4. ligi, nie był wielkim magnesem dla kibiców (choć z drugiej strony, na jakiś czas była to ostatnia okazja, żeby zobaczyć w Żyrardowie piłkę na piątym poziomie rozgrywkowym). Kiedy widzowie zaczęli gromadzić się na trybunie i rozprawiać na lokalne tematy futbolowe, zorientowałem się, że wbrew temu co myślałem, Żyrardowianka wcale nie spędzi następnego sezonu w okręgówce. Otóż wskutek reorganizacji drużyna spadała do... świeżo założonej 5. ligi mazowieckiej, czyli nowego poziomu buforowego pomiędzy 4. ligą a okręgówką. Co ciekawe, wskutek powstania tego poziomu rozgrywek, szereg zespołów, które w sezonie 2021/22 zajęły na szóstym poziomie rozgrywkowym miejsca premiowane awansem, awansowały... na szósty poziom rozgrywkowy (taka przyjemość spotkała m.in. Amatora Maszewo, KTS Weszło czy rezerwy Polonii Warszawa).

Na trybunach pojawiło się tego dnia ok. 80-100 widzów, ale atmosfera była totalnie piknikowa - dobre zagrania były oklaskiwane, decyzje sędziego były kontestowane, ale poza tym nie działo się zbyt wiele. Na umieszczenie w relacji zasługuje co najwyżej reakcja jednego z emerytów na trybunach, kiedy jeden z piłkarzy Milanu tłumaczył sędziemu, ile stempli ze strony graczy Żyry zaobserwował od początku meczu, a nie spotkało się to jak na razie z żadną żółtą kartką.

Jakie stemple, co ty, na poczcie robisz?

Mecz
 

Jak zdążyłem wspomnieć, dzisiejszy mecz był rozgrywany pomiędzy dwoma drużynami już pogodzonymi ze spadkiem do okręgówki 5. ligi mazowieckiej. Spotkanie nie miało więc zbyt wysokiej temperatury - wyglądało to bardziej jak dość poważnie potraktowany przez obydwie drużyny sparing niż mecz ligowy. Jako ciekawostkę mogę podać fakt, że w tym sezonie Żyrardowianka wygrała w klasyfikacji Pro Junior System swojej ligi drugą ciekawostką jest to, że w 4. lidze też jest Pro Junior System

W 13. minucie Milan wyszedł na prowadzenie - po wrzutce w pole karne jeden z Milanistów oddał strzał w długi róg, który w całkiem dobrym stylu wybronił Kajetan Magiera. Tam jednak do piłki dopadł Adam Banaszczyk, który z bliska dobił piłkę i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Żyrardowianka miała z kolei swoją akcję... albo w 15. minucie, albo za sprawą gracza z #15, czyli Jakuba Skibińskiego, bo nie do końca potrafię określić, co oznacza liczba 15 w moich notatkach. W każdym razie, załóżmy, że w 15. minucie Skibiński przeprowadził akcję i oddał strzał w kierunku długiego rogu bramki Milanu. Strzał był niecelny, ale mało brakowało, a do piłki dopadłby wślizgiem jeszcze Kornowski i wpakował ją z metra do bramki. W każdym razie, nie wpakował, więc do przerwy wynik wynosił 0:1.

Druga połowa była nieco ciekawsza, jeśli chodzi o akcje. Już w 53. minucie przyniosła wyrównanie - Maciej Nalej zagrał do Michała Poławskiego, a ten z narożnika pola karnego znakomitym strzałem prosto w okienko pokonał wprowadzonego w przerwie Krystiana Cwyla. W 56. minucie Milan mógł znów wyjść na prowadzenie - Dorian Zdanowicz w sytuacji sam na sam minął Magierę i oddał strzał na pustą bramkę, ale piłkę z linii bramkowej wybił gracz Żyry (na dodatek sędzia odgwizdał w tej akcji spalonego). W 66. minucie po wrzutce z kornera Igor Potocki (gracz Milanu) oddał strzał głową z 5 metrów, ale dobrą, hokejową interwencją na refleks wykazał się Magiera. W 77. miucie po płaskiej wrzutce w pole karne Milanu do piłki zanurkował Cwyl, ale wypuścił ją z rąk - leżąc na ziemi obronił jednak obydwie dobitki z bliska Bartosza Kuźmińskiego i skończyło się to tylko rzutem rożnym dla Żyrardowianki. W 82. minucie Milan wyprowadził fajną akcję kombinacyjną zakończoną dograniem Jakuba Suchory w pole bramkowe, gdzie Banaszczyk oddał niecelny strzał piętą. Goście zmarnowali jeszcze jedną sytuację w 87. minucie, gdy Krzysztof Urbanek wrzucił w pole karne, a Damian Skirski z bliska wślizgiem strzelił obok bramki. Gracze z Milanówka mogli mieć po tym meczu pewien niedosyt, ale jak już wcześniej wspomniano, to by nic nie dało, to by nie dało nic, bo i tak było już wcześniej przesądzone, że spadają z ligi.

next  prev