 |
SWD Wodzisław Śląski - Resovia 3:2 (1:1)
20.10.2019 12:00
Stadion Miejski w Wodzisławiu Śląskim
1. liga kobiet, gr. południowa
Widzów:
60-70
Cena biletu:
- (mecz niebiletowany)
| |
Dopiero następnego dnia po elektryzujących cały region derbach pomiędzy Odrą Wodzisław Śląski a Odrą Wodzisław Śląski, Chomik przybywa do Wodzisławia, żeby na tym samym stadionie obejrzeć mecz... I ligi kobiet. To się nazywa timing! Ale w sumie, było warto.
| | Dotarcie na mecz |
    |
Wodzisław Śląski był w ten weekend moim kolejnym przystankiem, po meczu w Bielsku-Białej. W niedzielę rano wystartowałem więc ze stacji Bielsko-Biała Główna, skąd o 8:49 startował pociąg Kolei Śląskich relacji Bielsko-Biała - Racibórz. O 10:15 miałem przesiadkę w Żywcu na inny pociąg Kolei Śląskich relacji Katowice-Bohumin. Ten drugi pociąg mocno się opóźnił, przez co na stacji Wodzisław Śląski znalazłem się o godzinie 11:01. Do meczu jednak nadal była godzina, tak więc spokojnie wybrałem się na spacer przez Stare Miasto w kierunku stadionu.
Dzień wcześniej miały miejsce unikalne na skalę światową derby Odra Wodzisław Śląski vs Odra Wodzisław Śląski. To jest całkiem ciekawa historia - otóż po upadku oryginalnej Odry Wodzisław dzieła odbudowy klubu podjęli się zarówno kibice (MKS Odra), jak i miasto (MKP Odra Centrum). Z różnych przyczyn, które próbowałem zrozumieć, czytając długie artykuły na Weszło (i których ostatecznie nie zrozumiałem), obydwie Odry ostatecznie nie dogadały się co do połączenia sił i obecnie grają w tej samej lidze. I właśnie dzień przed moim przyjazdem do Wodzisławia Śląskiego miały miejsce 3. derby Wodzisławia Śląskiego. Kibice MKS Odra ogłosili wielką mobilizację na ten mecz, a całe miasto było obklejone plakatami. Dosłownie na każdym przystanku, na każdym słupie ogłoszeniowym i na każdej ścianie, która się do tego nadawała, były przyklejone plakaty. Wziąłem sobie jeden z nich na pamiątkę. Co ciekawe, po drodze widziałem też trzy plakaty zapraszające na mecz kobiecego klubu SWD - tych nie brałem, ponieważ ewidentnie były one wielokrotnego użytku (organizatorzy doklejali do nich sukcesywnie nowych przeciwników i nowe daty).
No dobra, a w ogóle skrótem od czego jest SWD? Cóż, jako fan geografii strzelam, że skrót ten jest nierozwijalny i pochodzi od tablic rejestracyjnych używanych w Wodzisławiu Śląskim.
| | Stadion |
    |
Co mnie bardzo cieszy, piłkarki SWD nie grają na jakimś orliku, a na tym samym Stadionie Miejskim, na którymś przez te ileś lat w Wodzisławiu Śląskim była Ekstraklasa (na ławkach rezerwowych ciągle znajdują się reklamy strony Ekstraklasa.tv), na pohybel wszystkim kibicom jakże zasłużonych klubów z jakże zasłużonych miast. Swoją drogą, gdy teraz patrzę na stadion w Wodzisławiu, uświadamiam sobie, jak duży progres wykonano w Polsce w ostatnich 10 latach pod względem infrastruktury. Stadion jest bowiem dość przestarzały - trybuny są spłaszczone, oddzielone od boiska bieżnią (dystans pomiędzy główną trybuną a linią boczną boiska to 17 metrów!). Z czasów ekstraklasy pozostały cztery porządne maszty oświetleniowe, jednak nigdzie na stadionie nie dojrzałem tablicy wyników.
Stadion na Bogumińskiej to przede wszystkim dwie trybuny położone wzdłuż linii bocznej boiska - trybuna główna jest zadaszona, a trybuna znajdująca się naprzeciwko - odkryta. Na łukach znajdują się betonowe tarasy, częściowo pokryte krzesełkami, częściowo z poustawianymi barierkami (wyglądają trochę jak miejsca stojące, ale w związku z tym, że w Polsce chyba nie ma oficjalnie miejsc stojących, wnioskuję, że to były miejsca dla niepełnosprawnych), częściowo puste. Wszystkie krzesełka na stadionie są w kolorach czerwonym i niebieskim. Trybuna odkryta była niedostępna dla widzów (znajdował się na niej jedynie kamerzysta), stąd w tej sekcji nie będzie jej opisu. Jedyne, co w związku z nią było ciekawe, to fakt, że na jej ogrodzeniu ostało się płótno z wczorajszego meczu z napisem WODZISŁAW TO ODRA i przekreślonym napisem MKP .
Do opisania została więc główna trybuna - trybuna ta składa się z dziewięciu rzędów krzesełek - dość standardowych siedzisk z niewysokimi oparciami umieszczonych na betonowych stopniach trybuny. Trybuna jest prawie w całości zadaszona (na brzegu ostał się jakiś niezadaszony sektor); dach jest osadzony dość nisko, za to mocno na plus należy ocenić to, że podparty jest z tyłu i po bokach, tzn. nic nie przesłania boiska (chyba, że ktoś usiadłby na samym jej skraju - wtedy mogłyby występować problemy z widocznością). Dach chyba osłania całą trybunę przed deszczem, ale jeśli chodzi o październikowe słońce (ktoś może jest tu fanem geografii i pamięta jak się liczy wysokość górowania słońca?), to oczywiście tylko w ostatnich rzędach można było się przed nim schować. Trochę lepszy standard jest na VIP-ach, gdzie trybuna jest lekko wysunięta i podwyższona względem miejsc dla plebsu, a zasiadający na niej widzowie mogą korzystać dodatkowo z zalet pochyłego daszku z pleksy, który nieco lepiej chroni przed słońcem. Z tego jednak, co udało mi się podpatrzeć, standard samych krzesełek chyba niczym nie różnił się od tego, czym dysponowałem ja na swojej trybunie (oczywiście nie byłoby żadnego problemu w tym, żeby oglądać mecz z perspektywy VIP-ów, po prostu zdecydowałem się siedzieć na standardowym sektorze). Nad VIP-ami znajdowała się jeszcze jedna kondygnacja, gdzie m.in. urzędował spiker - ale o tym raczej w kolejnej sekcji.
| | Atmosfera |
    |
Nie zaskoczę chyba nikogo, że atmosfera dzisiejszego meczu nie była za bardzo gorąca (co innego temperatura powietrza - ponad 20'C w środku października). Mecz przyciągnął kilkadziesiąt widzów, którzy dość spokojnie śledzili dzisiejszy mecz. Na trybunach były przeróżne osoby - od emerytów do dziewczyn, prawdopodobnie z sekcji juniorskich SWD. Było też kilku kibiców, którzy mogli dzień wcześniej dopingować Odrę w młynie (MKS, nie MKP Centrum), ale na tym meczu po prostu siedzieli na skraju trybuny i kontemplowali wydarzenia boiskowe przy piwie. Udane zagrania były nagradzane entuzjastycznymi brawami, nieudane kwitowane różnie, w każdym razie bez szydery ani wulgaryzmów. Atmosfera całkiem pozytywna.
Spiker stadionowy często wtrącał się w trakcie gry ze swoim komentarzem. Czasami były to totalnie niepotrzebne kwestie, podchodzące pod komentarz audiodeskryptywny, takie jak np. gorąco pod bramką SWD . Czasami jednak jego kwestie niosły z sobą użyteczne informacje, np. o tym, która piłkarka gra w klubie od momentu założenia (czyli od 2013 - to jest wykonalne), albo która wraca do gry po dłuższej kontuzji. Czasem dochodził element wywierania presji na sędzi i znów tylko upomnienie , a czasem element humorystyczny, jak utworzenie całkowicie nowego przysłowia kiedy drzewa rąbią, tam iskry lecą . Po końcowym gwizdku spiker puścił dziewczynom kawałek We are the champions, co było trochę grote... a w sumie wcale nie, w końcu w tym kraju selekcjoner pije szampana po pokonaniu Macedonii Północnej.
Okej, ale zanim rozległo się We are the champions, zanim w ogóle rozległ się pierwszy gwizdek, organizatorzy katowali nas innymi piosenkami. Zaczęło się co prawda od Poli Muńka Staszczyka, ale potem sztuczna inteligencja dobierająca playlistę na YouTube dowiodła, dlaczego jest sztuczna. Po paru kawałkach na stadionie rozległa się bowiem jakaś mieszanka disco-polo z dubstepem, która jednocześnie:
- obrażała kobiety (przed meczem piłki nożnej kobiet) - byłaby może nawet naruszeniem wdrażanej ustawy o przeciwdziałaniu pedofilii (choć twórcy ustawy celowali tylko w penalizację edukacji seksualnej) - obrażała ludzkość jako taką (poziomem tekstowym i muzycznym)
Combo breaker. W końcu ktoś się zlitował nad widzami i zadzwonił na telefon, z którego była puszczana muzyka, co zakończyło koncert. W trakcie meczu po boisku niosły się główne wskazówki obydwu trenerów, którzy często instruowali swoje zawodniczki, co mają robić w aktualnej sytuacji. Ja bym się wstydziła tak krzyczeć , zauważyła jedna z zasiadających nieopodal mnie dziewczyn.
| | Mecz |
    |
Przed meczem sytuacja w 12-zespołowej lidze wyglądała następująco: Resovia była na 4. miejscu, a SWD Wodzisław na 6. miejscu... tracąc do bezpiecznego 5. miejsca 4 punkty. Po tym sezonie będzie miała bowiem miejsce restrukturyzacja kobiecego futbolu, polegająca na scentralizowaniu drugiego poziomu rozgrywkowego i zmniejszeniu liczby grup na trzecim poziomie rozgrywkowym z czterech do dwóch (a właśnie, w 2. lidze dopiero będzie rzeźnia, tam właściwie wszyscy spadają).
Co do samego meczu, piłkarki SWD wyszły na boisko w strojach niebiesko-czerwonych (ciemniejsze odcienie), a goście w czymś pomiędzy szarym a fioletowym. No cóż, jak dla mnie te stroje można było dobrać trochę lepiej. A przy okazji, linie na boisku też były jakieś rozmyte, stąd dzisiejszy mecz dla osób o jeszcze gorszym wzroku od mojego, mógł być prawdziwym problemem.
Piłkarki Resovii (przy okazji, to drugi klub, po Kauno Žalgirisie, który widziałem zarówno w wydaniu męskim jak i żeńskim) wyglądały w tym meczu dużo lepiej, od początku prowadziły grę, która przez większość czasu toczyła się na połowie piłkarek z Wodzisławia. Pierwsza dobra akcja Resovii miała miejsce w 13. minucie - Bednarz w polu karnym wystawiła do Matuszek, ale jej strzał zablokowała Marzec; piłkę dobijała Kurasz, ale przestrzeliła. Dwie minuty później Resovia zaatakowała skutecznie - Kaput przyjęła górną piłkę, ograła przed polem karnym dwie kryjące ją zawodniczki i strzeliła w długi róg bramki strzeżonej przez Rybacką. W 20. minucie Rybacka bez problemu obroniła strzał z dystansu Dziury. A w 24. minucie piłkarki SWD niespodziewanie wyrównały - Grzonka zdecydowała się na rajd lewym skrzydłem i będąc przy linii końcowej, zagrała w pole bramkowe - tam Gałuszka-Bielica wyprzedziła interweniującą Pieniążek (bramkarka) oraz Dziurę i sprytnie skierowała piłkę do bramki. W 33. minucie rzut wolny miała Resovia - wykonująca go piłkarka zagrała piłkę do Kaput, ale ta oddała strzał w środek bramki, który obroniła Rybacka. Parę minut później miał miejsce korner dla gości, a Kasperska wyręczyła Rybacką, wybijając piłkę lecącą w światło bramki. W 40. minucie po wrzutce w pole karne, Kurasz tyłem do bramki oddała dość nietypowy ekwilibrystyczny strzał, który przeleciał nad bramką. W 43. minucie po zgraniu w pole bramkowe SWD piłki próbowały sięgnąć Kurasz i Rybacka, ale żadnej się nie udało i gospodynie rozpoczęły od autu bramkowego. Do przerwy udało im się utrzymać raczej korzystny remis.
Druga połowa była nieco bardziej wyrównana, przede wszystkim piłkarki SWD nie dopuszczały już do tylu sytuacji. W 59. minucie jednak same wykreowały ją piłkarkom Resovii. Rybacka skiksowała i zamiast wybicia wyszła jej świeca, która opadła mniej więcej na 25. metr przed jej bramką - tam piłkę przyjęła Kaput i strzałem z powietrza z powrotem wyprowadziła gości na prowadzenie. Co ciekawe, gospodynie wyrównały po zaledwie dwóch minutach - w pole karne wrzuciła ze skrzydła Wołczyk, a tam Gałuszka-Bielica znów wykazała się dużym sprytem i pokonała wychodzącą z bramki Pieniążek. Piłkarkom SWD wyraźnie spodobało się atakowanie; kilka minut później Pieniążek sparowała na róg strzał Szymanowskiej. W 72. minucie gospodynie po raz pierwszy w tym meczu wyszły na prowadzenie - z wolnego wrzucała Kasperska, a strzałem głową bramkę zdobyła wprowadzona na boisko 10 minut wcześniej Piwowarczyk. Piłkarki SWD dociągnęły prowadzenie do końca meczu, choć Resovia oczywiście atakowała - m.in. w 77. minucie Michalska przestrzeliła w niezłej sytuacji, a w 84. minucie Dziura znalazła się niemal w sytuacji sam na sam z Rybacką. Bramkarka SWD uprzedziła jednak wtedy rywalkę, wychodząc z bramki.
|
| |
| |
  
|
|