glownachomikmapatrocinytags
Broń Radom - Oskar Przysucha 2:4 (1:1)
04.03.2017 16:00
Stadion im. Marszałka J. Piłsudskiego, MOSiR Radom
4. liga mazowiecka, gr. południowa
Widzów: ~600
Cena biletu: 5 zł (normalny)
       

Retrochomik wspomina swoją pierwszą większą groundhopperską wyprawę. Dzień z 4. ligą mazowiecką, gr. południe, kierunek - Kozienice i Radom. Cóż... Kozienice nie okazały się wielkim sukcesem.

Dotarcie na mecz
 

Owszem, zdarzyło mi się już wybrać poza miasto wyłącznie w celu zobaczenia meczu, jednak były to do tej pory wyprawy do Ząbek i Legionowa, czyli dość niedaleko. Kozienice i Radom to moje pierwsze groundhoppingowe lokalizacje znajdujące się poza drugą strefą biletową Warszawy. Takie początki chomikowej zajawki.

Moja chomikowa zajawka mogła zostać bardzo szybko zgaszona. Kiedy bowiem przyjechałem ok. 10.30 do Kozienic i wybrałem się na stadion, zastałem tam jedynie naklejony na tablicy ogłoszeń dość dziwnie sformułowany komunikat MECZ Z DNIA 04.03.2017 POMIĘDZY KS ENERGIA KOZIENICE - PROCH PIONKI ZOSTAŁ ODWOŁANY DECYZJĄ MZPN (jak sprawdzałem później na facebooku Energii, decyzja ta została ogłoszona poprzedniego dnia rano). Co za przegryw - jechać prawie dwie godziny na mecz czwartej ligi, aby na miejscu dowiedzieć się, że został on odwołany. Nie mając co z sobą zrobić, wybrałem się do pobliskiego muzeum, gdzie zgłębiłem tajemnice historii Kozienic, Sieciechowa, wsi/puszczy kozienickiej oraz zobaczyłem wystawę o Rotmistrzu Pileckim.

Następnie wsiadłem w bus relacji Kozienice - Pionki - Radom i udałem się na drugi mecz. Przejeżdżając przez Pionki, mijaliśmy stadion Prochu, na którym chyba odbywał się jakiś trening. Swoją drogą, mecz Energii z Prochem (jak w ogóle można było nazwać drużynę Proch?) został oficjalnie przełożony ze względu na przechodzące nad regionem ulewy. Istnieją jednak teorie spiskowe, zgodnie z którymi była to cicha perswazja Policji, która chciała, żeby ten jakże gorący mecz odbył się gdzieś na tygodniu, tak aby jak najmniejsza liczba kibiców mogła się na niego wybrać. W Radomiu wysiadłem z busa pod dworcem autobusowym i następnie obrałem (niespiesznie, ponieważ miałem jeszcze dużo czasu) kierunek mniej więcej na Narutowicza 9. Wbrew swojej obiegowej opinii, Radom wydaje się być eleganckim i dobrze zarządzanym miastem. Zresztą, w Radomiu nawet piłkarska B-klasa ma sponsora tytularnego, co świadczy raczej dobrze o regionie.

Na szczęście, jak się okazało na miejscu, akurat ten mecz nie został odwołany.

Stadion
 

MOSiR Radom, znany również jako Stadion im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Radomiu. Opisywałem go już w poście dot. barażu pomiędzy Radomiakiem Radom a Bytovią Bytów. Jest to obiekt lekkoatletyczny, stąd boisko piłkarskie otoczone jest bieżnią; fakt ten jest częściowo rekompensowany tym, że ma ona fajny, niebieski kolor. Po obydwu stronach płyty obiektu stoją schludne, estetyczne i dość kameralne trybuny. Wraz ze stojącym na uboczu sektorem gości stadion liczy 4066 miejsc. Co ciekawe, jeden z sektorów znajdujący się na skraju trybuny południowej posiada wyłącznie miejsca stojące - jestem ciekaw, czy wliczane są one do łącznej liczby miejsc na obiekcie. Opisując stadion, można wyróżnić dużą kolorową tablicę wyników, na której można wyświetlać różne złożone treści. Na stadionie jest sztuczne oświetlenie o mocy 600 luksów.

Krzesełka na trybunach są niebieskie, białe i czerwone (z przewagą niebieskiego), czyli są one w barwach Broni. Mało zaskakujące, gdyż stadion ten jest po prostu stadionem Broni - w tym miejscu znajdował się również stary stadion, wybudowany ponoć w 1931 roku w czynie społecznym przez pracowników Państwowej Wytwórni Broni (wg Wikipedii). Z tego co widzę na archiwalnych zdjęciach, stary stadion również miał swój klimat. I co ciekawe, wtedy zamiast bieżni znajdował się na nim welodrom.

Atmosfera
 

Zasiadłem na trybunie północnej, w pikniku. Piknik był najzwyklejszym piknikiem, choć w trakcie meczu okazało się, że pewna jego część to kibice, ktorzy przyjechali z Przysuchy (patrząc po ich żywiołowych reakcjach na kolejne gole Oskara). Nie była to jakaś mega-kumata ACAB ekipa szalikowców, właściwie to w ogóle nie mieli oni szalików(swoją drogą, tak jak się rozglądałem, w ogóle niewiele osób na pikniku miało barwy; dużo łatwiej jest chyba poruszać się po Radomiu w barwach Radomiaka niż Broni), stąd nie było problemu z tym, że nie trafili oni do sektora gości. Będąc na swojej trybunie, rozpocząłem poszukiwania pamiątek, ale jedynym dostrzeżonym przeze mnie gadżetem był jeden egzemplarz kubka Broni na stoisku gastronomicznym; nie był on jednak na sprzedaż, ponieważ trzymano w nim drobniaki (ale byłem tak zdesperowany, że i tak o niego spytałem).

Naprzeciwko trybuny pikników znajdowała się trybuna południowa, na której zgromadził się młyn Broni, którego liczebność szacowałem na jakieś 150 osób. Na trybunach wisiały cztery flagi - SKWEREK (Niech nienawidzą, byle się bali - dzielnica Radomia, Broni Chuligani), Broniarze (coś dla die-hard fanów czcionki Comic Sans), PLANTY oraz flaga bez żadnego konkretnego hasła, na której dostrzegłem herb Broni (przy okazji, herb Broni to jeden z fajniejszych znaków w Polsce, taki totalnie old-schoolowy i w pewnym sensie romantyczny), herb Radomia oraz godło Polski sprzed 1927 roku. Nieco na uboczu wisiał transparent z wysprayowanym hasłem NA DERBACH CWELA ŚPIEWACIE, A TERAZ DLA NIEGO GRACIE. Brzmi trochę enigmatycznie, ale jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Najprawdopodobniej paru graczy Broni zmieniło w trakcie przerwy zimowej barwy klubowe, ale nie swoje miejsce zamieszkania. Doping był całkiem niezły, ale niewiele rozszyfrowałem z intonowanych haseł (trochę dlatego, że Broń to nie jest za bardzo melodyjna nazwa). Na pewno wiele razy padło Broń, Broń, Broń Radom!. Było pozdrawianie zgód, przy czym w tamtych czasach byłem na tyle zielonym człowiekiem w tematyce piłki regionalnej, że nawet nie wiedziałem o istnieniu Powiślanki Lipsko. Tę Powiślankę jeszcze wychwyciłem, ale jeśli pozdrawiany był ktoś jeszcze, to niestety tego nie rozszyfrowałem. Za to bardzo dobrze zrozumiałem innego rodzaju pozdrowienia:

Radomiak Radom,
chuj w dupę jebanym gadom!

Tak przy okazji, wydaje mi się, że jeżeli kibice klubu z Radomia rymują nazwę Radom ze słowem gadom, to mimo wszystko jest to trochę broń obosieczna.

Mecz
 

Co prawda w sobotę nie padało w ogóle, ale trakcie rozgrzewki przy każdym kopnięciu piłki widoczny był rozbryzg wody z murawy, stąd być może odwołanie dzisiejszego meczu Energii z Prochem nie było takie bezpodstawne. W trakcie samego meczu było widać, że stan murawy ma istotny wpływ na przebieg meczu, ponieważ piłkarze momentami poruszali się dość niezdarnie, a piłka poruszała się w nieco dziwny sposób. Podania graczy często były zbyt lekkie albo zbyt mocne (te zbyt mocne oczywiście bardziej rzucały się w oczy, bo zwykle kończyły się poza boiskiem). Generalnie w pierwszej połowie stan boiska sprzyjał piłkarzom Oskara, którzy stosowali taktykę Kutuzowa preferowali grę z kontry. Broń musiała się zaś męczyć, niezdarnie konstruując atak pozycyjny.

Zresztą, to Broń musiała atakować, ponieważ to ona była po rundzie jesiennej niepokonanym liderem. Akcje Broni kończyły się głównie niegroźnymi strzałami, chociaż w 24. minucie świetnym wolejem z pierwszej piłki i z niełatwej pozycji popisał się Leśniewski, a a piłka wylądowała na poprzeczce. W 36. minucie Broń strzeliła gola z rzutu karnego - bramkę zdobył Piotr Nowosielski. I kiedy wydawało sie, że już wszystko jest pod kontrolą, w 44. minucie Oskar dostał rzut wolny na lewym skrzydle na wysokości pola karnego Broni. Z rzutu wolnego dośrodkował Bouchniba, piłkę przepuścił między nogami Książek (albo i ją dotknął, ponieważ niektóre źródła to jemu przypisują bramkę), co zmyliło Młodzińskiego, dzięki czemu Oskar strzelił gola do szatni.

W drugiej połowie Broń zaatakowała śmielej, dzięki czemu... gracze Oskara mieli więcej miejsca na wyprowadzanie kontr. Gol na 1:2 padł akurat po rzucie rożnym - zdobył go w 59. minucie stoper Moskwa, przy bardzo biernej postawie obrońców i bramkarza Broni we własnym polu bramkowym. Broń miała tego dnia strasznego pecha, ponieważ gol dla Oskara padł jakieś dwie minuty po kolejnym strzale Radomian w poprzeczkę. W 68. minucie, po szybkiej kontrze, gola na 1:3 strzelił Maciejczak. Dla równowagi, później to Broń wyprowadziła akcję, po której piłka odbiła się od słupka i zatańczyła na linii bramkowej, skąd zgarnął ją Awdziewicz. W 90. minucie gola na 1:4 po kolejnej kontrze Oskara strzelił znowu (ja tam myślę, że pierwszego gola strzelił Bouchniba) Książek.

Trzeba przyznać, że tego dnia sędzia raczej sprzyjał gospodarzom, ponieważ właściwie każdą stykową sytuację gwizdał na korzyść Broni. Niestety w jego plan nie był wtajemniczony liniowy, który w drugiej połowie raz po raz przerywał akcje Broni podniesieniem chorągiewki, choć wydaje się, że nie zawsze dochodziło do spalonego. Wzajemne niezrozumienie sędziego głównego i liniowego osiągnęło apogeum w akcji, która miała miejsce jeszcze przy wyniku 1:2:

- faul Oskara na 25. metrze – sędzia główny stosuje przywilej korzyści
- prostopadłe podanie trafia do piłkarza Broni, który mija bramkarza i pakuje piłkę do siatki – liniowy jednak podnosi chorągiewkę (nie jestem pewien, czy miał rację)
- arbiter główny… powraca do poprzedniej akcji i dyktuje rzut wolny (!)

Jedyne, co udało się osiągnąć głównemu, to podyktować drugiego karnego dla Broni i to już takiego totalnie, za przeproszeniem, z dupy, bo faulu prawdopodobnie nie było. Nie wzbudziło to jednak większych kontrowersji, ponieważ było to już w doliczonym czasie i Broni udało się dzięki temu jedynie zmniejszyć rozmiary porażki z 1:4 na 2:4 (gola strzelił znów Nowosielski). Była to pierwsza porażka Broni w tym sezonie - ciekawe, czy istotnym czynnikiem było to, że ja pojawiłem się na trybunach... Z perspektywy czasu - cała runda wiosenna sezonu 2016/17 generalnie nie wyszła Broni - Broń zaczynała ją z 5-punktową przewagą nad Victorią Sulejówek, a skończyła sezon tracąc do Victorii 2 punkty. W bezpośrednim pojedynku pomiędzy tymi drużynami Victoria Sulejówek wygrała 5:2. Na koniec sezonu wygrała też barażowy dwumecz z Pogonią GM i awansowała do III ligi.

W sezonie 2017/18 Broń w końcu wygrała 4. ligę, a następnie obydwa baraże z Mazovią i powróciła do 3. ligi.

next  prev