glownachomikmapatrocinytags
Polonia Warszawa - Resovia 1:0 (0:0)
08.04.2024 18:00
Stadion Polonii Warszawa
Fortuna 1. Liga
Widzów: 2345
Cena biletu: 35 zł (normalny, Trybuna Główna)
         

Polonia Warszawa re-re-re-(...)-re-visited. Tym razem relacjonujemy mecz kluczowy w kontekście walki o spadek z Fortuna I Ligi, ponieważ na K6 przyjechała Resovia.

Dotarcie na mecz
 

Mecz był rozgrywany w Warszawie, w poniedziałek o godzinie 18:00, stąd też nie mam żadnej imponującej historii do opowiedzenia w tej sekcji - po standardowym dniu pracy wyszedłem z biura po godzinie 17:00, następnie wsiadłem w metro na stacji Politechnika, wysiadłem na stacji Dworzec Gdański i udałem się stamtąd pieszo na stadion na Konwiktorskiej.

Miałem co prawda kupiony bilet przez Internet, ale widząc, że kolejka do kas nie jest zbyt długa, postanowiłem się w niej ustawić, aby wyprosić w okienku wydruk papierowej wersji biletu. Co ciekawe, pomimo tego, że wg cennika bilet zakupiony w kasie jest o 10 zł droższy od tego kupionego przez Internet, sam wydruk w kasie biletu internetowego jest już darmowy.

Stadion
 

Stadion Polonii opisuję na łamach Chomika raz na jakiś czas (z częstotliwością mniej więcej roczną) - i choć od lat raz na jakiś czas w mediach pojawiają się informacje nt. budowy nowego, kilkunastotysięcznego obiektu, nie mają one żadnego wpływu na stadion na Konwiktorskiej, który wygląda w zasadzie tak samo jak w momencie meczu z Drwęcą NML w 2017 roku, czyli mojej pierwszej relacji z tego miejsca.

W zasadzie jedyną rzeczą, jaka w tym sezonie zmieniła się na tym obiekcie to fakt, że młyn przeniósł się z trybuny Kamiennej na sektor C1 trybuny Głównej. Zmiana ta wynikała głównie z niezbyt imponującej frekwencji na meczach Polonii w sezonie 2023/24, ponieważ kilkaset osób rozproszonych na całej Kamiennej ani nie robiło efektywnego dopingu, ani nie wyglądało imponująco w TV. Stąd też nastąpiła decyzja grup kibicowskich o przeniesieniu się na jeden z sektorów trybuny Głównej, dzięki czemu miałem okazję porobić dziś dość fajne zdjęcia, bo znalazłem się tym samym nieopodal młynu. Swoją drogą, patrząc na aktualne problemy z frekwencją, trochę przestaje dziwić, że budowa kilkunastotysięcznego obiektu pozostaje w sferze spekulacji medialnych...

Atmosfera
 
 

Dzisiejszy mecz przyciągnął na trybuny dokładnie 2345 kibiców - szczerze mówiąc, kiedy widzę tego typu liczbę, zastanawiam się, czy jest ona rzeczywista, czy jest ona wynikiem randomowego wpisania cyfr z klawiatury (idealną sytuacją byłoby cofnięcie się w czasie, niekupienie biletu na dany mecz i sprawdzenie, czy frekwencja ruszy się o 1, ale taki eksperyment niestety jest niemożliwy). Nie jest to zła liczba, biorąc pod uwagę, że poprzednie wiosenne mecze KSP przyciągnęły kolejno: 2200, 2005 i 2142 widzów (aj, przydałoby się, żeby na tym ostatnim meczu było o 5 widzów mniej), a dzisiejszy mecz był rozgrywany w poniedziałek. Co więcej, na meczu nie było zorganizowanej grupy kibiców gości - nie wiem, czy wynikało to z faktu, że się po prostu nie zorganizowali, czy też zbojkotowali oni wyjazd na K6 (o ile dobrze zrozumiałem, wynikałoby to z wyłamania się kibiców Polonii z ogólnopolskiego bojkotu wizyt na stadionie Wisły Kraków, trwającego od czasu śmierci kibica w podtarnowskim Radłowie).

Przed meczem miala miejsce minuta ciszy w celu upamiętnienia ś.p. Jerzego Piekarzewskiego - człowieka związanego z Polonią jeszcze od lat 40., który darzył ją miłością niemal absurdalną (o ile dobrze kojarzę, sprzedał on kiedyś swoje własne mieszkanie, żeby wspomóc finansowo klub). Na trybunie Kamiennej wisiał transparent upamiętniający Honorowego Prezesa, a kibice zgromadzeni na Głównej intonowali Nie zapomnimy, Prezesie, nie zapomnimy! oraz Jurek Piekarzewski!. Kibice zgromadzeni w zaimprowizowanym młynie na trybunie Głównej od pierwszego gwizdka prowadzili dobry doping, a repertuar był już parę razy przytaczany na łamach Chomika, ale zacytuję parę piosenek:

Tu nad Wisłą, gdzie Syreni Gród, tu jest Nasz Klub,
Drużyna, którą każdy dobrze zna, to Polonia!


Kocham Ją, Ona mnie, całe życie w trzy kolory stroi się,
Wielki Klub, miłość ma, Klub Sportowy Polonia!


To Polonia ukochana, Czarne Koszule!

Stosunek kibiców do drużyny przeciwnej z Rzeszowa był raczej neutralny, ponieważ w stosunku do Sovii nie padły żadne bluzgi. No, poza jedną nieco komiczną sytuacją mniej więcej w doliczonym czasie gry, kiedy po podyktowanym w złą stronę przez sędziego rzucie z autu kibice tłumnie zaśpiewali Jazda z kurwami!. Możliwe też, że była odśpiewana jakaś pioseneczka o Legii, w trakcie której Resovia mogłaby dostać niejako rykoszetem, ponieważ CWKS znajduje się w oficjalnej nazwie drużyny z Rzeszowa - ale tego już nie zarejestrowałem.

W drugiej połowie doping został wzbogacony przez dodatkową oprawę. Zaczęło się od flagowiska na sektorze C1, ale ledwo zdążyłem zrobić mu parę zdjęć, a sam dostałem flagę do machania, choć znajdowałem się już w sektorze piknikowym. W takim razie, zamiast dokumentować oprawę, przyłożyłem się do jej tworzenia. Właściwe machanie flagą nie jest co prawda taką prostą rzeczą, ale przez te kilka lat jeżdżenia po stadionach nabyłem już trochę wiedzy teoretycznej poprzez obserwację różnych przykładów jak nie należy tego robić (m.in. nie należy jej zawijać wokół kija, a przede wszystkim nie należy jej gubić, jak przydarzyło się to jednemu dzieciakowi na meczu Korona - Wisła, za co dostał on wtedy opieprz od gniazdowego). Po jakimś czasie do flagowiska doszła pirotechnika, dzięki czemu można było porobić trochę fajnych zdjęć, choć nie jest to takie łatwe, jeśli jedną ręką robi się zdjęcie, a drugą macha się flagą.

Mecz
 

Dzisiejszy mecz był kluczowy z punktu widzenia tzw. walki o spadek z Fortuna I Ligi. Miejsca 17. i 18. były już co prawda właściwie zaklepane przez absolutnie beznadziejne w tym sezonie Zagłębie Sosnowiec i Podbeskidzie Bielsko-Biała, jednak to, kto zajmie ostatnie z miejsc spadkowych było jeszcze kwestią otwartą. Przed dzisiejszym meczem zajmowała je Polonia, która po 25 kolejkach mogła się pochwalić zaledwie 23 zdobytymi punktami oraz fatalnym bilansem domowych meczów 1-4-7. Goście nie byli jednak dużo lepsi, ponieważ znajdowali się oni zaledwie 1 lokatę wyżej i mieli na koncie 2 punkty więcej. Był to więc podręcznikowy przykład meczu o 6 punktów.

Albo też podręcznikowy przykład meczu walki, ponieważ spotkanie nie stało na wysokim poziomie. Co prawda groźnych akcji było nawet sporo, ale wynikały one raczej z miernego poziomu gry obronnej niż jakiegoś kunsztu atakujących. Pierwsza groźna akcja miała miejsce w 13. minucie - z piątki wybijał Jakub Lemanowicz, a piłka odbiła się dwa razy od murawy (nikt tego nie przeciął, choć piłkarze obydwu drużyn próbowali) i trafiła do Mateusza Michalskiego, który znalazł się w sam na sam z Michałem Gliwą (ex-bramkarz Polonii, jeszcze w czasach Józka Wojciechowskiego) i posłał minimalnie niecelny strzał. Dwie minuty później strzał Jakuba Piątka z 30 metrów minimalnie minął okno bramki CWKS-u. Następnie inicjatywę przejęli goście. Najpierw mieli oni dwie groźne akcje po zagraniach Adriana Łyszczarza (w 21. i 33. minucie - drugą z tych sytuacji sprokurowali obrońcy KSP, którzy odegrali piłkę na 35. metrze wprost do Kelechukwu Ibe-Tortiego), ale w obydwu przypadkach dobrze interweniował Lemanowicz. W 41. minucie powinno być 1:0 dla Sovii, ponieważ Rafał Mikulec zagrał bardzo dobrą piłkę do Łyszczarza, a ten strzelając w długi róg bramki strzeżonej przez Lemanowicza trafił jedynie w słupek. Piłkarze na przerwę schodzili przy stanie 0:0, a kibice Polonii skwitowali grę gospodarzy gwizdami.

Drużynę gospodarzy w drugiej połowie trochę rozruszało wejście na boisko Bartosza Biedrzyckiego, w każdym razie, Polonia znów zaczęła tworzyć akcje. W 55. minucie po rzucie rożnym i lekkim zamieszaniu w polu bramkowym Wiktor Pleśnierowicz dorzucił piłkę do Szymona Kobusińskiego, ale jego strzał głową z paru metrów instynktownie odbił Gliwa. W 70. minucie niezły strzał oddał wprowadzony 10 minut wcześniej Michał Bajdur, a w 77. minucie dobrze szczupakiem strzelał wprowadzony 11 minut wcześniej Marcin Kluska, ale w obydwu sytuacjach Gliwa interweniował bezbłędnie. W końcu Polonii udało się ukąsić w 80. minucie, po świetnie wyprowadzonej kontrze - zgadza się, po 80 minutach futbolu spod znaku two retards fighting zobaczyliśmy w końcu coś naprawdę jakościowego. Z prawego skrzydła w kierunku długiego słupka dorzucił wprowadzony 7 minut wcześniej Maciej Kowalski-Haberek, a tam piłka idealnie naszła nabiegającemu Biedrzyckiemu, który strzałem z woleja skierował piłkę do siatki. Świetne dogranie w punkt, świetne wykończenie. Dwa wprost doskonałe kopnięcia piłki, highlight tego meczu.

Była to niesamowicie cenna bramka w kontekście walki o spadek, ponieważ sprawiała, że Polonia przesuwała się w tabeli punkt powyżej Resovii, a w dodatku dawała Czarnym Koszulom przewagę w meczach bezpośrednich z Sovią (jesienią w Rzeszowie było 1:1; poziom tamtego meczu podobno również nie porywał). Piłkarze Polonii po tej bramce cofnęli się więc do defensywy, a w trakcie doliczonego czasu gry (całe bite 6 minut) dosłownie pałowali oni piłkę przed siebie - za każdym razem, gdy piłkarzom gospodarzy udało się dojść do piłki, po prostu posyłali oni świecę w kierunku połowy gości, nawet nie udając, że chcą wyjść z jakąś kontrą. W życiu nie widziałem czegoś takiego, ale akurat tego dnia się opłaciło - Polonia doczołgała się do końcowego gwizdka ze zwycięskim rezultatem i opuściła strefę spadkową.

next  prev