 |
Carina Gubin - KS Stilon Gorzów Wielkopolski 1:5 (0:2)
30.03.2024 12:00
Stadion Miejski w Gubinie
3. liga, gr. III
Widzów:
~500
Cena biletu:
15 zł (normalny)
| |
30.03.2024 zapisze się w historii Chomika jako wielki dzień - otóż tego dnia po raz pierwszy obejrzałem mecz w województwie lubuskim, co tym samym oznacza, że zgromadziłem w swojej kolekcji wszystkie 16 województw!
| | Dotarcie na mecz |
    |
    |
Gubin jest to miasto znajdujące się na samej granicy polsko-niemieckiej - po drugiej stronie Nysy Łużyckiej znajduje się już jego bliźniacze miasto Guben (do 1945 roku tworzyły one oczywiście to samo miasto). W Gubinie mieszka moja rodzina, którą odwiedziliśmy m.in. z okazji świąt wielkanocnych, stąd tym razem nie mam żadnych ciekawych opowieści o logistyce związanej z dojazdem do Gubina. Po prostu przyjechaliśmy tu całą rodziną na święta. Nie mam nawet nic ciekawego do opowiedzenia jeśli chodzi o samo dotarcie w Gubinie na stadion - znajduje się on co prawda na obrzeżach miasta i żeby tam się dostać, trzeba przejść parę dobrych kilometrów... ale podrzucił mnie tam autem mój tata, który i tak jechał po przedświąteczne zakupy.
Z racji tego, że nie mam nic ciekawego, czym mógłbym wypełnić niniejszą sekcję, poświęcę parę akapitów tzw. kulturówce. Otóż Gubin i jego okolice to wprost idealne miejsce dla wszystkich fanatyków historii tworu państwowego, jakim był DDR. To właśnie w ówczesnym Guben, a na terenie dzisiejszego Gubina, na świat przyszedł Wilhelm Pieck, czyli pierwszy przewodniczący SED, a także pierwszy (i chyba jedyny) Prezydent DDR. Z tego powodu miasto Guben w czasach DDR-u nosiło jakże zaszczytne miano Wilhelm-Pieck-Stadt Guben, a w samym mieście nadal znajduje się pomnik postawiony z okazji 100-lecia urodzin prezydenta. Pomnika nie zdemontowano, jedynie postawiono przy nim tablicę informacyjną podsumowującą działalność Piecka oraz jego zasługi na polu demontażu demokracji, zniewalania Niemców i podporządkowywania ich ZSRR.
Dwa dni po samym meczu, w Poniedziałek Wielkanocny, zorganizowałem sobie wraz z bratem małą wycieczkę w celu lepszego zgłębienia historii DDR-u. Korzystając z faktu, że znajdowaliśmy się przy samej granicy polsko-niemieckiej, wybraliśmy się rano pieszo do Guben, skąd pojechaliśmy pociągiem regionalnym relacji Guben - Frankfurt (Oder) do unikalnego miejsca, jakim jest miasto Eisenhüttenstadt (co prawda sam Frankurt nad Odrą również byłby ciekawą atrakcją, ale na to niestety nie było już czasu). Eisenhüttenstadt, czyli dosłownie Miasto Huty Żelaza jest dokładnie tym, co sugeruje jego nazwa, czyli modelowym miastem socjalistycznym. Mamy tu więc szerokie aleje, spośród których jedną z najważniejszych jest oczywiście Karl-Marx-Straße, wspaniałe socrealistyczne budynki użyteczności publicznej oraz świetnie rozplanowane osiedla mieszkalne wyglądające niczym luksusowa (oczywiście, na miarę bloku wschodniego) wersja Nowej Huty. Najważniejszym punktem wycieczki była natomiast wizyta w Museum Utopie und Alltag ulokowanym w dawnym przedszkolu. Za cenę zaledwie paru euro obejrzeliśmy wspaniałą kolekcję eksponatów, która obejmowała zarówno elementy propagandowe (plakaty, sztandary, znaczki), jak i przedmioty codziennego użytku (od proszków do prania po kserokopiarki). W muzealnym sklepiku nabyliśmy też takie wspaniałe rzeczy jak Eierbecher-y, pocztówki, czy naśladujące DDR-owski przysmak cukierki Mokka-Bohnen. Tak, to był bardzo dobry dzień.
| | Stadion |
    |
    |
Dzisiejsza relacja to wspaniała okazja, żeby przedstawić przekrojowo całą historię Niemiec. W poprzedniej sekcji było już o DDR, a w tej będzie coś o III Rzeszy, ponieważ stadion w Gubinie został oddany do użytku dokładnie w roku 1935. Stadion był ponoć określany mianem olimpijskiego i został on zbudowany m.in. w związku z Igrzyskami Olimpijskimi w Berlinie (choć oczywiście nie rozgrywano tu żadnych konkurencji w ramach IO 1936). Stadion w momencie oddania do użytku posiadał imponujące betonowe trybuny na ziemnym nasypie, pozwalające na pomieszczenie ok. 25 tysięcy widzów, a na jego koronie znajdował się pomnik upamiętniający niemieckich żołnierzy poległych w trakcie I wojny światowej. Pomnik ten był zrobiony na modłę III Rzeszy (w każdym razie, pomnik widoczny na archiwalnych zdjęciach z Guben jest bardzo podobny do tego, który widziałem kiedyś w Hamburgu), czyli był to klocek-prostopadłościan z płaskorzeźbami oraz jakimś dętym niemieckim tekstem zapisanym frakturą. Zgodnie z informacjami z Internetów, na stadionie poza meczami organizowano m.in. manewry Hitlerjugend i wiece NSDAP, a zgodnie z niepotwierdzonymi informacjami mógł pojawić się na nim sam Adolf Hitler.
Jak jednak wiadomo, Tysiącletnia Rzesza nie przetrwała zbyt długo, ponieważ stadion po jakichś 10 lat od momentu oddania go do użytku stał się własnością Polaków. Za czasów PRL betonowe trybuny obiektu stopniowo niszczały, az w końcu zostały rozebrane i został po nich jedynie okalający boisko (i bieżnię) ziemny nasyp. Strzelam, że najbardziej istotnymi czynnikami mającymi wpływ na zaniedbanie obiektu były: duża pojemność stadionu w stosunku do powojennej populacji miasta (które obejmowało zaledwie ułamek dawnego terenu Guben) i panujące do 1970 roku na Ziemiach Odzyskanych przekonanie o tym, że tereny te w jakiś sposób zostaną utracone na rzecz Niemców. W każdym razie, faktem jest, że z imponującej struktury stadionu olimpijskiego pozostały tylko boisko, żużlowa bieżnia oraz otaczający ją wał ziemny, na którym tu i ówdzie poumieszczane są sektory.
Poumieszczane jest w tym przypadku dość adekwatnym słowem, ponieważ poszczególne trybuny i trybunki tworzą tu trochę miszmasz. Największym sektorem jest ten położony po zachodniej stronie stadionu, który liczy nieco ponad 300 krzesełek w kolorach białym i czerwonym. Tuż obok tego sektora znajduje się dostawka złożona z kilkudziesięciu krzesełek, tym razem już w kolorze zielonym. Reszta miejsc siedzących położona jest na wschodniej części nasypu stadionu - jest to przede wszystkim sektor składający się z 100-150 krzesełek znajdujących się niemal na poziomie murawy (z czego ok. 30 objęte jest zadaszeniem). Ponad tym sektorem, na samym szczycie nasypu znajdują się się z kolei dwie dość zabawnie wyglądające trzyrzędowe trybunki... liczące po 11 miejsc siedzących (nie jest to czeski błąd, rzeczywiście było ich po 11). Na wschodniej części nasypu znajduje się również sektor gości , który składa się z dwoch niewielkich trybun - jedna znajduje się na szczycie nasypu (kolor krzesełek zielony), a druga na nasypie niewiele powyżej poziomu murawy (krzesełka w kolorach białym i czerwonym).
Jak wszyscy zapewne pamiętamy, w sezonie 2023/24 Carina dotarła aż do 1/8 finału Pucharu Polski, gdzie w domowym starciu przegrała z Piastem Gliwice. Klub podobno włożył bardzo dużo wysiłku, żeby ten szlagier zorganizować na własnym stadionie zamiast rozgrywać go np. w Krośnie Odrzańskim (właśnie na tym stadionie Carina wyeliminowała w 1/16 finału Stalówkę). Patrząc na to, jak patchworkowo prezentuje się stadion, byłem pewien, że owe starania organizacyjne polegały przede wszystkim na dostawianiu na stadionie sektorków, aby spełnić jakieś konkretne wymogi odnośnie do pojemności obiektu. Jak jednak doczytałem w Internetach, problem z gubińskim stadionem dotyczył jedynie... stanu murawy. Niespójna kolekcja trybun i trybunek znajdowała się tu chyba już wcześniej.
Z innych informacji, na stadionie nie ma sztucznego oświetlenia ani niestety również tablicy wyników.
| | Atmosfera |
    |
    |
Carina jest nazwą, która ponoć budzi w Polsce lekką wesołość, ponieważ często kojarzy się z memicznym imieniem Karyna . Nazwa klubu wzięła się od działających w Gubinie zakładów obuwniczych Carina , które w czasach PRL-u były głównym opiekunem klubu. Sam klub jednak wielokrotnie zmieniał swoją nazwę - najpierw nazywał się Spójnia (ta nazwa trochę się nie liczy, ponieważ na początku lat 50. wszystkie kluby musiały obrać nazwę jednego z kilku zrzeszeń sportowych), potem Sparta, Polonia, Gubinianka, Granica, Carina, Carina-Kresowiak, CWKS Gubin (drugim z głównych opiekunów klubu było od zawsze Wojsko), by w końcu w 2002 roku już na stałe stać się z powrotem Cariną .
Pora rozgrywania meczu (sobota przed Wielkanocą), dobra pogoda i dobra forma Cariny (w dwóch ostatnich meczach wygrane z rezerwami Rakowa i w derbach z Lechią Zielona Góra) przyciągnęły na dzisiejszy mecz calkiem pokaźną rzeszę kibiców. Na 10 minut przed pierwszym gwizdkiem kolejka do kasy ciągnęła się ponoć na 30 metrów. Ja na stadion na szczęście przybyłem kilkanaście minut wcześniej, kiedy kolejka nie była jeszcze zbyt długa. Po zakupu biletu udałem się na całkiem dobrze wyposażone stoisko z gadżetami, na którym zakupiłem szalik oraz obowiązkowy kubek (kuszącym gadżetem był też proporczyk upamiętniający mecz 1/8 Pucharu Polski z Piastem). Dzięki temu zostawiłem w klubie trochę pieniędzy, które raczej się przydadzą, ponieważ budżet Cariny jest prawdopodobnie najskromniejszy spośród wszystkich klubów III ligi, gr. III. Zresztą, klub zorganizował przed meczem aukcje, w ramach których można było zostać sponsorem meczu czy też strzelić w przerwie meczu karnego.
Mecz zgromadził całkiem dużą liczbę widzów, którą jednak bardzo trudno jest mi oszacować ze względu na specyficzny układ stadionu i tego, że znaczna część widzów nie była na żadnym sektorze, tylko oglądała mecz stojąc na wale ziemnym (tak jak zresztą ja). Na potrzeby chomiczej relacji przyjąłem, że widzów było łącznie ok. 500. Pierwszą połowę oglądałem w pobliżu sektora fanatyków, na którym znajdowały się dwie flagi Cariny oraz kilkudziesięciu fanów w barwach, którzy od początku meczu prowadzili dobry doping przy akompaniamencie bębna. Wykrzykiwali takie hasła jak Carina Gubin! , MKP, MKP , UCG, UCG (chodziło zapewne o Ultras Carina Gubin), czy Zieloni, Zieloni! . Z dłuższych piosenek, śpiewano takie rzeczy jak: Carina MKP, z Tobą po życia kres! Na dobre i na złe będziemy wspierać Cię!
Nieważne, gdzie będziesz grała - walcz nam, Kochana! Chcemy, żebyś wygrywała - walcz nam, Kochana! Z Tobą aż do końca świata - walcz nam, Kochana!
Gubińska nasza Dumo, będziemy wspierać Cię. Jesteśmy z Tobą zawsze, na dobre i na złe
Poza tym, pozdrowiono zgody - na pewno padła nazwa Polonia Chodzież! , ale więcej nazw nie udało mi się wychwycić. Według informacji z Internetów, prawdopodobnie chodziło o Nielbę Wągrowiec i o Noteć Czarnków, ale nie należy wierzyć we wszystko w Internetach, bo ta sama strona podaje, że Carina ma kosę ze Stilonem, podczas gdy w trakcie meczu w kierunku przeciwników nie padły żadne wyzwiska. Pod koniec pierwszej połowy kibice schowali się pod małą sektorówką, po czym zrobili oprawę składającą się z pirotechniki (raczej skromnej, było z tego trochę światła i dymu) oraz zielono-czarnych chorągiewek. W drugiej połowie fani Cariny oczywiście trochę stracili rezon (szczególnie przy stanie 0:4) i zaczęły padać takie hasła jak Walczyć, grać, zapierdalać! (po piątym golu dla Stilonu padło chyba nawet Carina grać, kurwa mać! ), jednak wytrwali oni w dopingu aż do końca, a po końcowym gwizdku podziękowali piłkarzom za walkę.
W trakcie pierwszej połowy w sektorze gości pojawiła się również kilkudziesięcioosobowa grupa fanów Stilonu wspieranych przez zgodę z Głogowa. Zawiesili oni na płocie dwie flagi (Stilon oraz Chrobry Głogów ). Zaczęli oni doping od Jesteśmy wszędzie tam, gdzie nasz Stilonek gra... , a potem były śpiewane takie hasła jak MZKS i ZKS, nasza zgoda najlepsza jest! , Olee, Stilon kocham Cię... , Stilon, Chrobry, jak za dawnych lat! , czy Kto dziś wygra ważny mecz, oczywiście ZKS! . Podobnie jak w przypadku kibiców gospodarzy, nie padły żadne inwektywy w stosunku do przeciwników. Bardzo prawdopodobne, że po meczu kibice szybko udali się w kierunku Głogowa, gdzie Chrobry o 17:30 podejmował Wisłę Kraków.
| | Mecz |
    |
    |
Największym sukcesem Cariny w sezonie 2023/24 z całą pewnością był jej występ w Pucharze Polski. Gubinianie dotarli bowiem aż do 1/8 finału, w którym przegrali z Piastem Gliwice aż 2:5, choć do 80. minuty utrzymywał się jeszcze remis 2:2 (jak zresztą przystało na Piasta). Po meczu należało jednak wrócić do szarej rzeczywistości i do walki o utrzymanie na czwartym poziomie rozgrywkowym.
Przed dzisiejszym meczem Carina zajmowała 12. miejsce w lidze z dorobkiem 24 punktów po 22 kolejkach. Stilon zgromadził tyle samo punktów co Carina, jednak znajdował się w tabeli o jedno miejsce niżej za sprawą bilansu meczów bezpośrednich (na jesieni Carina wygrała w Gorzowie 1:0). Choć nie wiem, czy nie powinienem czasem używać nazwy KS Stilon - podobno ten człon KS jest bardzo istotny ze względu na jakieś kwestie formalne i odcięcie się od długów jakie zostały po ZKS-ie Stilon, ale nie zgłębiałem zbytnio tego tematu. Nie odcięto się za to od tradycji ZKS-u Stilon, który jest marką rozpoznawalną w całej Polsce (przyznam, że zdziwiło mnie, kiedy doczytałem, że ZKS Stilon nigdy nie awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej) - na zaparkowanym przed stadionem autokarze klubowym gości znajdował się bowiem napis Lubuska Legenda i specjalne logo upamiętniające niedawne 75-lecie klubu.
Na dzisiejsze derby województwa lubuskiego piłkarze wystroili się dość specyficznie, ponieważ Carina zagrała na zielono, a Stilon na niebiesko. Oczywiście, rozumiem, że są to podstawowe barwy obydwu tych drużyn, ale jednocześnie kolory te są do siebie na tyle podobne, że czasami miałem problem z rozróżnianiem piłkarzy i ze zrozumieniem tego, co dzieje się na boisku (disclaimer - nie jestem daltonistą). Od samego początku meczu na boisku przeważali, a pierwszą dobrą okazję mieli oni już w 8. minucie, gdy jeden z piłkarzy Stilonu z bliska oddał niecelny strzał głową (bramkarz Mateusz Kustosz krzyknął tylko do swoich obrońców Kurwa mać! , bo napastnik zbyt łatwo doszedł do tej sytuacji). Z kolei w 11. minucie obrońca Cariny zbyt łatwo dał się wyprzedzić w polu karnym Emilowi Drozdowiczowi, po czym w głupi sposób odepchnął go, co poskutkowało karnym dla Stilonu. Rzut karny bezbłędnie wykonał Adrian Łuszkiewicz.
Po tej bramce inicjatywę przejęła Carina, która miała kilka dość groźnych sytuacji. W 18. minucie Denis Matuszewski dobrze dorzucił do Przemysława Haraszkiewicza, ale ten uderzył głową nad bramką. Dodatkowo, spore zagrożenie stwarzał Kacper Staszkowian swoimi... rzutami z autu. Nie chodzi tu tylko o fakt, że umiał dorzucić piłkę do pola karnego, bo to oczywiście już dawno stało się podstawowym elementem PMS (Polska Myśl Szkoleniowa). Jego wyrzuty z autu miały jednak jednocześnie odpowiednią moc i trajektorię, dzięki czemu stanowiły one ersatz dośrodkowań i niektóre nawet dałoby się wykończyć strzałem głową. Najlepszą sytuację Gubinianie mieli w 25. minucie, kiedy Matuszewski stanął oko w oko z Szymonem Czajorem, ale trafił prosto w bramkarza gości, z kolei dobitka WIktora Nehrebeckiego prawie doleciała na terytorium Niemiec. A że niewykorzystane sytuacje się mszczą, minutę później Stilon podwyższył prowadzenie za sprawą strzału sprzed pola karnego Mateusza Kaczora. Wynik 0:2 utrzymał się do przerwy.
W przerwie trener Cariny dokonał 2 zmian (z boiska zszedł m.in. Mateusz Nazar, nazywany Nazim , co jest dość niefortunnym pseudonimem dla kogoś grającego na stadionie z czasów III Rzeszy), ale obraz gry nie uległ zmianie. W 50. minucie Stilon mógł podwyższyć na 0:3, kiedy Damian Płonka i Nikita Grybow odpuścili pogoń za lagą, do której dopadł chyba Emil Drozdowicz i oddał strzał, który minimalnie minął bramkę. W 55. minucie było już definitywnie po meczu. Po kolejnej długiej piłce w sytuacji sam na sam z Kustoszem znalazł się Mateusz Kaczor, a w polu karnym nieprzepisowo zatrzymał go Płonka. Sędzia podyktował w tej sytuacji karnego i dodatkowo ukarał obrońcę Cariny czerwonym kartonikiem. Jedenastkę na gola zamienił sam poszkodowany. W 62. minucie sędzia podyktował trzeci rzut karny dla gości po stykowej sytuacji w trakcie zamieszania w polu karnym (o ile dwa pierwsze karne były bezdyskusyjne, to ten ostatni był dosyć niejednoznaczny). Karnego lekką podcinką nad interweniującym Kustoszem wykorzystał Kaczor, kompletując tym samym hat-tricka. W 62. minucie Carina była więc już 4 gole i 1 piłkarza do tyłu. W 72. minucie udało się jej strzelić bramkę honorową - z kornera dorzucił Mateusz Szela, a głową strzelił Gribow. Jeśli jednak jej piłkarze liczyli tego dnia na więcej, to zostali zgaszeni zaledwie 2 minuty później, kiedy po wrzutce z kornera do bramki trafił głową Damian Grudnik.
Ostatecznie Carina przegrała aż 1:5. Co prawda można argumentować, że nie licząc rzutów karnych było zaledwie 1:2, ale dwa z tych rzutów karnych były absolutnie ewidentne. Jeśli na takim poziomie rozgrywkowym są jakieś wywiady pomeczowe z piłkarzami, ktoś z Gubinian mógłby zacytować słynną wypowiedź Grzegorza Skwary: Zgadza się, no, jesteśmy dziadami, no (...) I ta liga nam się nie należała, po tym, co dzisiaj tutaj było. I brawo dla Gorzowa *.
*dwa disclaimery: 1. Carinie ostatecznie udało się utrzymać w tym sezonie w III lidze; 2. zdaję sobie sprawę, że cytowana wypowiedź bynajmniej nie dotyczyła meczu przeciwko drużynie z Gorzowa.
|
| |
| |
  
|
|