 |
Radomiak Radom - Piast Gliwice 1:1 (0:0)
02.09.2023 15:00
Stadion Radomiaka Radom, Struga 63 (!)
PKO BP Ekstraklasa
Widzów:
8.481
Cena biletu:
40 zł (kategoria B)
| |
Nie sądziłem, że dożyję tego dnia, ale jednak - słynny stadion w Radomiu w końcu został oddany do użytku (a przynajmniej na tyle, że można rozegrać na nim mecz Ekstraklasy), a Chomik obejrzał na nim mecz!
| | Dotarcie na mecz |
    |
Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem wybadania tematu nowego stadionu Radomiaka. Niestety, praktycznie do końca nie wiedziałem, czy w ten weekend w ogóle będę miał czas, żeby wyrwać się z Warszawy choćby na kilka godzin... ale nie wiem, czy jest sens pisać na łamach Chomika o szczegółach logistycznych związanych z pilnowaniem psa cioci. W każdym razie, na parę dni przed meczem w serwisie biletowym nagle pojawiło się parę wolmnych miejsc w bardzo korzystnym sektorze B1. Udało mi się dogadać z siostrą cioteczną kwestię pilnowania psa w sobotę i zarezerwowałem sobie bilet. Paradoksalnie, gdybym zarezerwował sobie miejsce na stadionie z tygodniowym wyprzedzeniem, prawdopodobnie miałbym je prawie w samym rogu trybuny.
Do Radomia wybrałem się Kolejami Mazowieckimi, relacją Warszawa Gdańska - Radom Główny. Wsiadłem w pociąg na stacji początkowej o godzinie 11:37, a wysiadłem na przedostatniej stacji Radom Gołębiów (piękna nazwa) o godzinie 13:41. Bardzo frustrujący był fakt, że po drodze mieliśmy planowy 15-minutowy postój w Dobieszynie (jakieś 25 kilometrów od Radomia), w trakcie którego przepuszczaliśmy inne pociągi dalekobieżne. Po dojeździe na stację Gołębiów o czasie, wybrałem się na piechotę w stronę stadionu, a po 10 minutach moim oczom ukazał się całkiem estetyczny stadion w całkiem nieestetycznym otoczeniu (okolica stadionu była jeszcze rozkopana) - czyli oddany do użytku jak na razie częściowo nowy stadion RKS-u.
| | Stadion |
    |
    |
Jakieś 6 lat temu relacjonowałem mecz Radomiaka rozgrywany na stadionie Broni Radom (baraż o awans do 1. Ligi Polskiej). Doszedłem wówczas do wniosku, że mecze rozgrywane na nie-swoim obiekcie tracą bardzo dużo jeśli chodzi o walory groundhopperskie (abstrahując już od protestu kibiców, który miał wówczas miejsce). I pamiętam, że bardzo dużo wówczas sobie obiecywałem po nowym stadionie na Struga 63, który był już w budowie. Spodziewałem się, że juź wkrótce będę mógł w końcu zrelacjonować mecz Radomiaka z nowego stadionu na Gołębiowie (mam co prawda duży sentyment do stadionu Broni i bardzo mi się on podoba, ale problem z nim polega na tym, że jest to stadion Broni, a nie Radomiaka).
I chyba każdy kojarzy, jak to wszystko potoczyło się dalej - otóż historia oddawania do użytku stadionu Radomiaka była bardziej memiczna niż memy o Radomiu. Zgodnie z pierwotnie sformułowanymi planami, stadion miał zostać oddany do użytku jesienią 2018. W rzeczywistości, śledzenie postępów na stadionie Radomiaka budziło coraz większy śmiech i zażenowanie. Najbardziej komicznym elementem był fakt, że w trakcie budowy dwukrotnie (!) rozbierano zbudowaną już trybunę. A Radomiak przez cały ten czas rozgrywał swoje mecze tymczasowo na stadionie Broni - piłkarze zrobili zaś niefortunnego psikusa, ponieważ w międzyczasie... awansowali do Ekstraklasy. Aby spełnić wszystkie wymogi tego poziomu rozgrywkowego, na Narutowicza zainstalowano m.in. podgrzewaną murawę, cztery maszty oświetleniowe, czy też dostawiono obok trybun specjalne dodatkowe sektorki, aby dobić do wymaganych 4,5 tysiąca pojemności. Sektorki co prawda już zabrano, ale stadion Broni to aktualnie nadal perła trzecioligowych rozgrywek.
W końcu jednak udało się dotrzymać n-tego terminu (już nie chciało mi się ich liczyć) i stadion rzeczywiście został oddany do użytku. Może nie w formie docelowej, ale już na tyle funkcjonalnej, że można organizować tu mecze Ekstraklasy. Obecnie stadion składa się z dwóch w pełni zadaszonych trybun położonych wzdłuż linii bocznych boiska. Łączna pojemność obydwu trybun to na ten moment ok. 8,5 tys. krzesełek (w zielonych i białych barwach - na trybunie północnej białe krzesełka tworzą na zielonym tle napis RADOMIAK ). Na trybunach znajdują się dwa duże telebimy (po jednym telebimie na każdej, w naprzecwległch rogach), a na dachu reflektory (jak zresztą wspomniałem, maszty oświetleniowe pozostały na Narutowicza). Trybuny są dość wysokie i odpowiednio nachylone, co zapewnia odpowiednią widoczność - słyszałem co prawda, że najniższym rzędom mogły przesłaniać ławki rezerwowych, ale ten mankament został podobno wykryty na etapie beta-testów (turniej juniorów) i skorygowany przed finalnym wdrożeniem na produkcję.
Trybuny są bardzo estetyczne, co zapowiada, że stadion po ukończeniu będzie wyglądał naprawdę dobrze. Na razie jednak przestrzeń za obiema bramkami wygląda raczej śmiesznie - po obydwu stronach jest pusta przestrzeń, za którą znajduje się wysokie ogrodzenie z reklamami. Za jedną z bramek przestrzeń ma zostać docelowo zagospodarowana na jakiś sektor gości, ale jak na razie prace jeszcze nie ruszyły i jak na razie kibice gości nie są po prostu przyjmowani. O konsekwencjach tego powiemy sobie pokrótce w kolejnej sekcji...
| | Atmosfera |
    |
    |
Jak już zdążyłem wspomnieć, poprzednim razem na meczu domowym Radomiaka byłem w 2017 roku, kiedy to jeszcze Warchoły grały na stadionie Broni. Z tamtej wycieczki przywiozłem sobie m.in. kubek oraz wspaniałą maskotkę-gołębia. Dlatego tym razem nastawiałem się, że na wycieczce zakupię sobie szalik, zresztą, w sklepie internetowym Radomiaka widziałem wprost idealną pamiątkę z takiego meczu - szalik z napisem Struga 63 . Kiedy jednak przybyłem pod stadion, zorientowałem się, że jak na razie pod stadionem nie działa jeszcze żaden fanshop. Ba, nie znalazłem nawet kasy biletowej, w której mógłbym odebrać fizyczny ekwiwalent mojego biletu zakupionego przez Internet. Po przejściu przez bramki biletowe i wejściu na teren trybuny okazało się, że tam również nie ma żadnego stoiska. Tego dnia nie wywiozłem niestety z Radomia żadnej fizycznej pamiątki (poza biletami kolejowymi). Zasiadłem więc na trybunie w swojej szarej koszuli, czym wyróżniałem się zdecydowanie na minus, ponieważ zdecydowana większość widzów była ubrana w koszulki lub szaliki Radomiaka.
Co ciekawe, z mediów dowiedziałem się, że po drugiej stronie trybuny znajdował się inny człowiek, który tak jak ja miał na sobie zwykłą koszulę, za to żadnego szalika i również jego celem było zrobienie m.in. kilku zdjęć na stadionie. Był to pewien kandydat do Sejmu RP, który co prawda pochodzi z Pruszkowa, ale z racji tego, że jego partia wystawiła go w okręgu radomskim, zainwestował 4 dychy i pojawił się na stadionie Radomiaka celem zrobienia sobie zasięgów. Szkoda, że brudna polityka sprawiła, że nikt nie odnotował pojawienia się w Radomiu samego Chomika.
Tuż przed meczem kibice na obydwu trybunach powstali, podnieśli szaliki, a z głośników rozległ się hymn Radomiaka... a przynajmniej tak mi się zdaje, że należy to nazwać. Na stadionie puszczono bowiem po prostu studyjne wykonanie piosenki Lady Pank Zawsze tam gdzie Ty , które w odpowiednim momencie przyciszano, dając kibicom szansę na dośpiewanie odpowiedniego wersu. A leciało to mniej więcej tak: ...Już teraz wiem, że dni są tylko po to, By do Ciebie wracać każdą nocą złotą. Nie znam słów co mają jakiś większy sens, Jeśli tylko jedno, jedno tylko wiem, Być tam, zawsze tam, gdzie Ty GDZIE RADOMIAK GRA!
Przyznam, że nie wiem, co właściwie łączy Lady Pank z Radomiem, prawdopodobnie tyle, co Grechutę z Kielcami. ale Chomik nie jest Muzyczny, a Piłkarski, więc nie będę zagłębiał się w ten temat. Bardziej niż specyficzny hymn Radomiaka zdziwiło mnie to, co miało miejsce po nim, a mianowicie to, że trybuny w zasadzie ucichły i od początku meczu było słychać głównie szmer oraz gwar rozmów. Stadion był co prawda właściwie pełen, ale w po prostu nie było żadnego zorganizowanego dopingu (tak samo nie uświadczyłem żadnej flagi). Podobno przyczyną protestu była chęć wywarcia na działaczach klubu / włodzarzach miasta presji, żeby ci szybciej oddali do użytku sektor gości. Przyznaję, intencja bardzo szlachetna, jednak jeśli zaplanowano, że protest miałby trwać aż do momentu oddania sektora gości do użytku, to... doping pewnie jeszcze długo nie powróci na Struga (ale przyznam, że później nie zgłębiałem tematu, być może był to jedynie strajk ostrzegawczy ). W każdym razie, pod tym względem nie mam szczęścia do Radomiaka - drugi raz jestem na meczu i znowu napotykam na protest.
Różne grupy widzów na obydwu trybunach próbowały swoich sił w animowaniu pozostałych, jednak tylko w pojedynczych przypadkach udało się osiągnąć reakcję lawinową, która spowodowała, że na kilkanaście sekund uzyskano prawdziwy doping. Wykrzykiwano takie rzeczy jak Radomiak! Radomiak , Radomiak Radom! , Radom! Radom! Radom, Radom, Radom! Lalalala, lalalala... , a z dłuższych rzeczy parę razy próbowano intonować piosenkę, której refrenem było Alleluja, Radomiak! . W drugiej połowie (szczególnie w okresie, w którym RKS prowadził) niektórzy kibice porywali się nawet na próbę skoordynowania okrzyku Kto wygra mecz? , który mógłby skłonić do odpowiedzi przeciwną trybunę, ale to już była wyższa szkoła jazdy. Udało się to chyba tylko raz.
| | Mecz |
    |
    |
Po pierwszych sześciu kolejkach PKO BP Ekstraklasy, Radomiak legitymował się ciekawym bilansem 3-0-3, z kolei bilans Piasta nie był zbyt obiecujący. Piast miał po 6 kolejkach już 4 remisy, a także bilans bramkowy 4:4 (z czego 3 gole padły po rzutach karnych), więc gdyby przedłużył on swoją serię, zanosiło się na sporą padakę dla widzów. Nadziei na emocje upatrywałem głównie w fakcie, że jakiś czas temu w Radomiu postanowiono, że punkty do Pro Junior System ma zbierać głównie młody bramkarz, Albert Posiadała, który jak dotąd zbierał mieszane recenzje.
Plan taktyczny Radomiaka na ten mecz był dość prosty i polegał on głównie na wrzucaniu w pole karne i liczeniu na to, że coś wpadnie. Już w 3. minucie było blisko, ponieważ piłka spadła pod nogi Lisandro Semedo, który uderzył błyskawicznie z powietrza, ale Frantisek Plach odbił ten strzał na rzut rożny. Z kolei w 5. minucie byliśmy świadkami bardzo dziwnej sytuacji - Posiadała wyprowadzał piłkę spod swojej bramki i zagrał ją w zły sposób do znajdującego się tuż przed polem karnym Luizao, który był mocno pressowany przez gości. Niemniej, to co zrobił Luizao było kilkakrotnie razy gorsze, ponieważ odegrał on zbyt lekko do Posiadały - piłkę w polu karnym przejął Michał Chrapek i odegrał do Jorge Felixa, ale strzał Hiszpana został obroniony przez Posiadałę. Kilka minut później Posiadała wygrał pojedynek sam na sam z Michaelem Ameyawem (dobitka Jorge Felixa minęła pustą bramkę). W 36. minucie Radomiak znów spróbował swojego ulubionego schematu taktycznego - ze skrzydła dośrodkował Frank Castaneda, a strzał głową Pedro Henrique przeszedł minimalnie nad poprzeczką. Do końca pierwszej połowy Posiadała jeszcze dwukrotnie ocalił Radomiaka przed utratą bramki - najpierw w 40. minucie przy strzale Ameyawa, a następnie w 44. minucie, gdy w świetny sposób obronił strzał głową Jakuba Czerwińskiego.
W 54. minucie schemat taktyczny Radomiaka w końcu zadziałał - z lewego skrzydła wrzucił Dawid Abramowicz, a Pedro Henrique wykończył idealnym strzałem głową, nie dając żadnych szans Plachowi. Gospodarze byli na prowadzeniu przez niecałe 20 minut - w 70. minucie w polu karnym w pojedynku główkowym Mateusz Cichocki niezbyt inteligentnie uderzył łokciem Jorge Felixa. Sędzia Przybył udał się do stanowiska VAR, po czym wrócił na murawę i wskazał na jedenastkę. Tę spokojnie wykorzystał Chrapek, wyrównując stan gry. Do końca spotkania goście nadal atakowali i to oni byli chyba bardziej zainteresowani trzema punktami niż gospodarze. Ich głównym hamulcowym był wprowadzony na boisko w drugiej połowie Gabriel Kirejczyk, któremu tego dnia nic nie wychodziło - szczególnie w 81. minucie, gdy złym przyjęciem popsuł bardzo dobrą akcję Piasta. Mecz skończył się wynikiem 1:1, a Piast dopisał sobie już 5. remis po 7 kolejkach.
|
| |
| |
  
|
|