glownachomikmapatrocinytags
Wieczysta Kraków - Wiślanie Jaśkowice 3:0 (2:0)
04.09.2021 11:00
Stadion KS Wieczysta, Kraków
4. liga małopolska, gr. zachodnia
Widzów: 500
Cena biletu: - (mecz niebiletowany)
         

Każdy pewnie o tym klubie słyszał, ale mało kto widział go na żywo - chodzi o 4-ligowy klub piłkarski Wieczysta Kraków, którego właściciel bawi się w Football Managera. Czy hejtuję? Ależ skądże.

Dotarcie na mecz
 

Do Krakowa przyjechałem jeszcze w piątek - prosto z pracy wybrałem się na stację Warszawa Gdańska, gdzie ok. 19.00 wsiadłem w pociąg odjeżdżający w kierunku Bohumina. Pociąg po drodze zahaczał o stację Kraków Główny - po wysiadce na tej stacji, wybrałem się raźnym krokiem w kierunku dzielnicy Krowodrza, gdzie czekał mnie bardzo okazyjny darmowy nocleg w mieszkaniu mojej Siostry. Po zabawie z Kluską (tak się nazywa jej kot) i przespaniu się, wyruszyłem rano tramwajem z Placu Inwalidów w kierunku przystanku Tauron Arena Wieczysta (o ile się nie mylę, zapłaciłem za bilet jednorazowy 6 złotych - dużo drożej niż w Warszawie). Następnie udałem się marszem na północ, w kierunku stadionu Wieczystej. Po drodze mijałem m.in. ludzi w żółto-czarnych szalikach spożywających pod sklepem alkohol oraz billboardy zapraszające na finały Mistrzostw Europy 2021 w Amp Futbolu organizowane w Krakowie (niestety, nie miałem okazji zobaczyć tej imprezy na żywo). W końcu, dotarłem na stadion KS Wieczysta.

Stadion
 
 

Stadion KS Wieczysta składa się przede wszystkim z jednej trybuny zwróconej w stronę południa (o konsekwencjach tej informacji pomówimy później) - główna trybuna jest to dość standardowa metalowa konstrukcja, na której znajdują się żółto-czarne krzesełka. Na tle złożonym z czarnych krzesełek ułożony jest żółty napis 1942 - wynika to z tego, że na Wieczystej, niczym w Niecieczy (skojarzenie spontaniczne i oczywiście totalnie przypadkowe), dość pretensjonalnie przypomina się na każdym kroku o tym, że tradycje piłkarskie klubu są starsze aniżeli sam moment, w którym nowy włąściciel zaczął szastać pieniędzmi. Trybuna jest dość płaska, co jest jednak rekompensowane przez fakt, że ogólnie jest podniesiona względem poziomu murawy. W każdym razie, mecze z jej perspektywy ogląda się całkiem przyzwoicie.

Nie jest to jednak jedyna trybuna na stadionie, ponieważ w okolicach narożnika boiska znajduje się również bardzo osobliwa trybuna VIP. Jest to nieduża kostkowata dwukondygnacyjna konstrukcja, której piętro jest przeszklone (zapewne jakieś zaplecze z cateringiem) i można z niego wyjść na taras, gdzie umieszczone są trzy rzędy żółto-czarnych siedzeń, które wyglądają niczym fotele gamingowe. Na stadionie znajduje się dość standardowa tablica wyników, która pozwala jednak na wyświetlenie czerwoną czcionką, kto właściwie gra. Z innych rzeczy należy wskazać bardzo dobrą, równą murawę (no bo jednak mówimy o 4. lidze) oraz fajne, żółto-czarne siatki rozwieszone w bramkach oraz żółte piłkochwyty. A jeśli chodzi o minusy, należy z kolei wskazać marne nagłośnienie i korzystającego z niego bojaźliwego spikera (oczywiście, mi też zdarza się jąkać, ale właśnie dlatego nie pcham się do takich zadań jak spikerka).

Atmosfera
 

Patrząc na ogólną otoczkę spotkania, zaryzykowałbym stwierdzenie, że Wieczysta na dniu meczowym... raczej nie wychodzi na plus. Owszem, na terenie stadionu działa fajny sklepik (kiosk pomalowany w żółto-czarne barwy), w którym zakupiłem sobie kaszkiet (zdecydowałem się na taki nietypowy gadżet, żeby sobie w ten piękny wrześniowy dzień nie spalić mordy), filiżankę (kubków nie było) oraz smycz, ale chyba niewiele jest takich postrzeleńców, którzy są skłonni wydać kilka dych na pamiątki. Kto by się bowiem w ogóle bawił w jakieś kupowanie w sklepiku, skoro przed pierwszym gwizdkiem piłkarze Wieczystej... rzucają na trybuny darmowe szaliki. Darmowych rzeczy zresztą było więcej, szczególnie dla dzieciaków - czekały na nie animacje, dmuchany zamek, nielimitowany popcorn, a w trakcie meczu klubowa maskotka (puchatkowata pszczółka) rozdawała na trybunie plany lekcji. Dla ich rodziców do dyspozycji było dobrze zaopatrzone stoisko gastronomiczne z giętą i piwem... ale bez przesady, to już było płatne.

Nie wiem, czy zadecydowała szansa otrzymania darmowego szalika, czy może chęć zobaczenia Sławka Peszki i Radka Majewskiego, ale na meczu pojawiło się ok. 500 widzów (moje chomicze zdolności liczenia ludzi są nadal mierne, a więc szacowałem, że widzów było coś między 400 a 700, ale oficjalna strona www.kswieczysta.com podaje, że było ich ok. 500). W pierwszej połowie atmosfera na meczu była totalnie piknikowa i jedyną osobą, która starała się podgrzać atmosferę, była Pani Grażyna (rzeczywiście się tak nazywała), która wytrwale krzyczała w stronę boiska przeróżne rzeczy. Pani Grażyna jest weteranką meczów Wieczystej jeszcze sprzed czasów Peszkina, na co wskazywała jej dosyć stara koszulka klubowa i naprawdę przeżywała każdą akcję, drąc się w stronę boiska - i były to przeróżne rzeczy. Były rzeczy z kategorii typowego dopingu (Do boju, do boju, do boju, Wieczysta!, Wieczysta, gola!, Teraz bramka musi być, musi być!), były też bardziej osobiste okrzyki w stronę Sławka (Sławomir Peszko, przyp. chom.) i Kumiego (Emmanuel Kumah, przyp. chom.). Były też różnego rodzaju wskazówki taktyczne (wiem, że Franz Smuda nie jest Nagelsmannem, ale bez przesady, te wskazówki nie były konieczne): Przerzut!, Wrzuć! (nie było nikogo, do kogo można było przerzucać/wrzucać), Spokojnie!, Pressing! i takie tam. Szanuję zajawkę, ale... na drugą połowę przeniosłem się w inne sektory trybuny.

Przeniosłem się tym samym w okolice sektora fanatyków, którzy w pierwszej połowie byli akurat dość uśpieni. Niemniej, mieli wywieszone flagi (nic odkrywczego - dwie żółte flagi, spośród których na jednej było napisane WIECZYSTA, a na drugiej Wieczysta Kraków), a w drugiej połowie nawet rozpoczęli jakiś doping. Zaczęto od dość standardowej rzeczy: Kraków czeka, my czekamy, na zdobycie trzeciej bramy! (bo było już 2:0), następnie była pewna inspiracja Cracovią: Wieczysta gol! Wieczysta gol! Wieczysta gol, gol, gol, gol, gol! i jedna autorska piosenka:

Czysta, czysta, czysta!
WIE-CZY-STA!

Piosenkę chętnie podchwytywały dzieciaki, ale nie wiem, czy wiedziały, o co chodzi. Była też pewna inspiracja Widzewem, która wychodziła całkiem dobrze... no bo w sumie ta piosenka zawsze wypada dobrze:

Naszym klubem jest KS! Cała Polska o tym wie!
Że żółto-czarna armia to Wieczysta z Krakowa!

Mecz
 

W bramce Łukasz Miśkiewicz, w obronie Jakub Bąk, w pomocy Emmanuel Kumah i Radosław Majewski, w ataku Sławomir Peszko. Czy to jakieś ad-hocowe zakupy Górnika Łęczna, dzięki którym mógłby zacząć myśleć o utrzymaniu się w Ekstraklasie? To by nie było głupie, ale w rzeczywistości jest to część składu 4-ligowej Wieczystej, który ma jej pomóc awansować na szczebel ćwierćcentralny (czyli do 3. ligi grupy IV, gdzie gra m.in. Avia Świdnik). Idzie całkiem nieźle, ponieważ po 5 kolejkach Wieczysta była liderem IV ligi grupy zachodniej z kompletem punktów oraz abstrakcyjnym bilansem bramkowym 35-4. Tego dnia gościła na swoim stadionie zwycięzcę tej ligi z poprzedniego sezonu (który jednak nie awansował na wyższy poziom, ponieważ przegrał baraż ze zwycięzcą ze Wschodu, czyli Unią Tarnów), tzn. zespół Wiślan Jaśkowice.

Ten mecz oglądało mi się dość nietypowo, ponieważ nie odczuwałem w związku z nim praktycznie żadnych emocji - wynik uważałem za z góry rozstrzygnięty i kwestią otwartą był właściwie tylko wynik. Co prawda Wiślanie wyszli na ten mecz z odpowiednim planem taktycznym i sensownymi wykonawcami (bronili się dość solidnie i mieli pomysły na kontry), jednak kiedy naprzeciwko 4-ligowego zespołu stają Radek Majewski i Sławek Peszko, wynik rywalizacji jest w zasadzie jasny. Przez pierwsze 20 minut goście dość solidnie opierali się szybkim atakom gospodarzy, chociaż Peszko wyglądał niemal jak na poprzednim meczu, w którym miałem okazję go oglądać, czyli Lechia - Lech w 2019. Później okazało się jednak, że totalnie nie przygotowali się na rzuty rożne bite przez Majewskiego. W 21. minucie Maja dośrodkował z kornera, piłkę do bramki skierował głową Emmanuel Kumah. 3 minuty później... Majewski znów zagrał z rzutu rożnego, tym razem na krótki słupek, gdzie nabiegający Peszko ciekawym strzałem skierował piłkę w długi róg bramki i było już 2:0. Wieczysta dominowała przez całą pierwszą połowę, ale więcej goli nie padło, ponieważ w bramce gości dobrze dysponowany był Grzywaczewski. Raz wykazać się musiał również Miśkiewicz, kiedy w 41. minucie przytomnie obronił strzał głową z kilku metrów (piłka była jednak skierowana prawie że w środek bramki).

Druga połowa zaczęła się z przytupem, ponieważ w 50. minucie Peszko wycofał spod linii końcowej do Majewskiego, a ten z całej siły przywalił prosto w poprzeczkę. W 55. minucie było definitywnie po meczu, ponieważ po zagraniu Pietrasa w pole karne piłkę do własnej bramki skierował stoper Wiślan, Ochman. W 64. minucie miała miejsce genialna akcja, w trakcie której Majewski wbiegając w narożnik pola karnego w idealny sposób przyjął kierunkowo górną piłkę zagraną z koła środkowego (!) i od razu oddał strzał w kierunku okna bramki, ale Grzywaczewski zdołał ją odbić na róg (to przyjęcie i strzał wyglądały nierealistycznie niczym w jakimś tanim symulatorze gry w piłkę nożną sprzed 20 lat, np. Anstoss Action). Wieczysta grała wesoły, treningowy futbol, ale co ciekawe, to Wiślanie przeprowadzili najbardziej zadziwiającą akcję 2. połowy. W dobrej sytuacji znalazł się Monsuru, ale uderzoną przez niego z kilku metrów piłkę odbił Miśkiewicz - tę Monsuru od razu skierował pewnym strzałem głową do bramki... idelnie w stojącego w niej Bąka, który wybił ją z linii bramkowej. Zanim ta opadła, do pustej bramki próbował dobić przewrotką jeden z graczy gości - przewrotka była prawidłowa, ale piłka trafiła w głowę próbującego go zablokować obrońcę Wieczystej.

Wieczysta wygrała to spotkanie pewnie, a przez cały mecz największą uwagę przyciągał oczywiście kapitan i główna twarz obecnego projektu Wieczysta - Sławomir Peszko. Kojarzony jest obecnie w Polsce jako ten piłkarz, który mając nadal możliwość grania w Ekstraklasie, skuszony bardzo dobrym hajsem zdecydował się zejść kilka poziomów niżej, by grać z półamatorami. Czy się zgadzam z taką opinią? Oczywiście, że tak, tyle że... nie mam pojęcia, co w tym jest właściwie nagannego. Chciałbym to jakoś uargumentować, ale nie potrafię zrozumieć toku rozumowania internautów dowodzących, że Peszko się sprzedał, no bo mógłby jeszcze się załapać w Wiśle Płock, Jagiellonii (no dobra, po tamtym faulu na Novikovasie to chyba już nie) czy Górniku Łęczna. W każdym razie, żeby nie zostać w tyle, też wyskoczę z jakimiś dobrymi sugestiami od anonimowego internauty - otóż ja myślę, że zarobiony w Wieczystej hajs Peszko powinien zainwestować w hurtownię europalet. O.

next  prev