glownachomikmapatrocinytags
Błyskawica Warszawa - Józefovia Józefów 1:10 (0:1)
06.09.2017 19:00
Obiekt DOSiR Praga
Okręgowy Puchar Polski, Mazowiecki ZPN Grupa: Warszawa, III runda
Widzów: ~30
Cena biletu: - (mecz niebiletowany)
       

Skorzystałem z możliwości, jaką daje okręgowy Puchar Polski i skoczyłem po pracy na DOSiR Praga, gdzie w całkiem ciekawie zapowiadającej się parze Błyskawica podejmowała Józefovię. Znajomi z pracy podśmiewywali się co prawda z nazwy „Józefovia”, jednak Józa znów pokazała, że z nią nie ma żartów (od razu prostuję: nie zaciągnąłem nikogo ze znajomych na ten mecz).

Dotarcie na mecz
 

Przez cały dzień lało, co dodało jeszcze więcej hipsterki mojej eskapadzie. Przebyta przeze mnie droga nie była jednak imponująca – po wyjściu z pracy przejechałem tramwajem do centrum, stamtąd Kolejami Mazowieckimi na Dworzec Wschodni, a następnie tramwajem pod kościółek Bazylikę na Kawęczyńskiej, skąd na DOSiR jest już bardzo blisko. Jak się później okazało, tramwaj pod Bazylikę przyjechał aż z centrum, więc jedna z przesiadek była całkowicie niepotrzebna.

Stadion
 

Na DOSiR na Kawęczyńskiej swoje mecze rozgrywa chyba pół Warszawy (stąd pod stadionem na murach znajdowały się napisy sławiące i napisy szkalujące np. Złego Warszawa), czego na pewno nie przeżyłaby żadna naturalna murawa. Dlatego też boisko pokryte jest sztuczną nawierzchnią, którą charakteryzuje to, że przy każdym kopnięciu piłki w powietrze wzbijają się drobinki czegoś, co jeszcze kilka lat temu było oponami samochodowymi.

Wzdłuż linii bocznej boiska ciągnie się trybuna z trzema rzędami krzesełek, których jest dokładnie 504 (pomijając fakt, że kilkunastu brakuje). W każdym razie, 504 było najwyższą liczbą na krzesełku, którą znalazłem na trybunie. Klatka gości odgrodzona jest od reszty trybuny niemożliwym do sforsowania płotem o wysokości nieco ponad metr.

Ze względu na to, że trybuna nie ma zadaszenia, przy takiej pogodzie jak dzisiejsza mecz można oglądać również z należącego do kompleksu DOSiR piętrowego budynku (w którym mieszczą się m.in. szatnie) – na obiekcie znajduje się zadaszony balkon, na który nie dało się jednak wejść ze względu na bliżej nieokreślony remont. Pod balkonem jest jednak wystarczająco dużo suchego miejsca, żeby pomieścić wszystkich widzów takiego meczu jak ten.

Obiekt posiada wszystkie podstawowe zdobycze techniki, takie jak piłkochwyty, sztuczne oświetlenie, nagłośnienie i tablica wyników. Przy czym w trakcie dzisiejszego meczu korzystano tylko z dwóch pierwszych spośród wymienionych rzeczy.

Atmosfera
 

III runda okręgowego pucharu, „z którego każdy chce odpaść” (jak zasłyszałem od sztabu szkoleniowego gości), rozgrywana w środku tygodnia i w podłych warunkach pogodowych naturalnie nie przyciągnęła tłumów. Spotkanie oglądało w porywach 30 osób (choć liczba ta była zmienna w czasie), w tym co najmniej kilku kibiców gości. Choć może lepszym określeniem byłoby „widzów gości”, bo atmosfera na trybunach była tego dnia niczym pogoda – dla koneserów. Jeśli chodzi o jakiekolwiek zorganizowane lub zdezorganizowane formy dopingu, przed meczem dało się słyszeć parę razy okrzyk „Błyskawica!”, a w 2. połowie raz rozległo się śpiewane przez kilka osób naraz zawołanie „sędzia chuj!” – z powodów, które pokrótce wyjaśnię w następnej sekcji. Ale na tym się skończyło.

Ze względu na wspomnianą pogodę, główna trybuna nie cieszyła się wielkim zainteresowaniem. Poza mną znajdowały się na niej jeszcze dwie osoby, z czego jedna po pierwszej połowie schowała w cieniu budynku DOSiR, pod wspomnianym balkonem (skąd widok na boisko był rzeczywiście wcale nie najgorszy).

Mecz
 

O godzinie 19:09 piłkarze wyszli z budynku DOSiR i pojawili się na boisku. Biorąc pod uwagę, że na ławkach rezerwowych znajdowało się zdecydowanie więcej osób niż na znajdującej się naprzeciwko nich trybunie, podczas tradycyjnej prezentacji na środku boiska piłkarze stali zwróceni twarzam ku ławkom. Następnie zajęli oni swoje miejsca na boisku i… musieli poczekać z rozpoczęciem, aż pojawią się na nim cztery regulaminowe chorągiewki wyznaczające narożniki. Próbowałem uchwycić biegających po boisku ludzi z chorągiewkami, jednak cały materiał fotograficzny jaki tego dnia zgromadziłem, przypomina wszystko, tylko nie mecz piłkarski. Nie ta pora dnia, nie ta pogoda, nie ten aparat, nie ten fotograf. Niestety.

Na początku meczu piłkarze eksperymentowali z piłką i murawą, szukając w tych warunkach sposobu na wymienienie kilku celnych podań pod rząd. Ostatecznie obydwie drużyny postawiły na długą piłkę, przy czym Józefovia radziła sobie z tym dużo lepiej i to ona prowadziła grę. Pierwszą groźną sytuację Józy… choć ciężko w to uwierzyć, ale popsułem ją ja. W trakcie gdy Józefovia wychodziła ze swojej połowy z piłką, ja przyniosłem z trybuny drugą piłkę, wykopaną poza stadion parę minut wcześniej (ktoś z obsługi meczu poszedł tam po nią i rzucił ją do mnie przez ogrodzenie). Upuściłem ją ostrożnie na sztuczną murawę, ale ta i tak potoczyła się do przodu i wyszła jakieś pół metra na plac gry. Jeden z podążających za akcją piłkarzy Józefovii skręcił w jej kierunku i kopnął ją lekko za linię. I właśnie tej sekundy potem mu zabrakło, żeby zamknąć akcję, co niechybnie skończyłoby się golem. Kibice to jednak dwunasty zawodnik drużyny.

Parę minut później Józa wyszła jednak na prowadzenie. Piłkarz Błyskawicy podał piłkę przez pół boiska w kierunku własnej bramki, jednak ta nabrała na tyle mocnego poślizgu, że nikt do niej nie zdążył, a goście otrzymali darmowy rzut rożny. Rozegrali go w następujący sposób: przeciągnięta (tak mi się wydawało) wrzutka na długi słupek, zgranie głową w pole bramkowe i strzał z półwoleja z najbliższej odległości. 1:0.

W pierwszej połowie miały miejsce jeszcze dwie groźne sytuacje, obydwie Józefovii. Bramkarz Błyskawicy obronił jednak strzał z rzutu wolnego i dobitkę z najbliższej odległości. Wspomniany rzut wolny został odgwizdany po faulu taktycznym (choć obrońca w rozmowie ze znajomymi zarzekał się, że trafił najpierw w piłkę) i od tego momentu UKS musiał bronić się w dziesiątkę. Bramkarz wykazał się jeszcze jedną świetną interwencją, kiedy po dziwacznej akcji gości ze zwinnością obronił ekwilibrystyczny strzał z najbliższej odległości.

W przerwie meczu kierownik Józefovii w rozmowie powiedział coś w stylu „Takich zmian to jeszcze nie robiłem. Sędzia się chyba za… męczy”. I rzeczywiście, w przerwie Józa wymieniła 6 zawodników. Atakowała dalej, ale bez większego skutku. Dopiero w 55. minucie sytuacja się zmieniła, ponieważ bramkarz Błyskawicy wyciął poza polem karnym wychodzącego w sam na sam napastnika Józy. Do tego momentu było zaledwie 1:0 dla gości. A od tego momentu Błyskawica broniła się w 9 oraz z rezerwowym bramkarzem w bramce (rezerwowy bramkarz był młody i nie miał dobrych warunków fizycznych, co było szczególnym problemem przy wrzutkach). I tak rozpoczął się, jak powiedziałby trener Łazarek, „pojedynek gołej dupy z batem”. Bramki padały w następujący sposób (choć mogłem coś przekręcić):

2:0 – strzał z rzutu wolnego – w pierwszym swoim kontakcie z piłką bramkarz odbija piłkę na poprzeczkę, jednak ta wpada do bramki
3:0 – wrzutka z kornera i strzał głową przy biernej postawie obrońców i bramkarza
4:0 – stały fragment gry, spokojny strzał głową przez piłkarza stojącego w miejscu
5:0 – bramkarz broni strzał, przy dobitce jest bez szans
6:0 – po kornerze Błyskawicy Józa wychodzi z szybką kontrą, napastnik mija bramkarza i strzela do pustaka
7:0 – korner dla Józefovii, gol głową w okno a la Glik
8:0 – piłkarze Józefovii przy przewadze liczebnej w polu karnym mijają podaniem bramkarza i strzelają do pustaka
9:0 – bramkarz broni strzał po ziemi, ale odbija go wprost pod nogi wbiegającego napastnika
9:1 – gol Błyskawicy – długo konstruowana akcja zakończona została strzałem z linii pola karnego w długi róg bramki
10:1 – rzut rożny piłka odbija się od poprzeczki, bramkarza i z najbliższej odległości wbija ją do bramki wślizgiem piłkarz Józy

Widząc ten gangbang, sędzia zlitował się nad dość pogubionymi gospodarzami (i liniowym, który musiał bez przerwy gonić z chorągiewką za kontrami Józy) i odgwizdał koniec meczu od razu po 10. bramce, choć minęło dopiero 40 minut drugiej połowy.

next  prev