 |
Polonia Warszawa - Widzew Łódź 1:1 (1:0)
28.10.2017 17:00
K6, Stadion im. Kazimierza Sosnkowskiego, Warszawa
3. liga, gr. I
Widzów:
4.134
Cena biletu:
20 zł (normalny)
| |
Polonia Warszawa - Widzew Łódź. W sumie 6-krotni Mistrzowie Polski, drużyny o dużym potencjale marketingowym/kibicowskim, spotykają się w spotkaniu transmitowanym przez Telewizję Publiczną. I to wszystko w czwartej klasie rozgrywkowej. Tak właśnie było.
| | Dotarcie na mecz |
    |
Ze względu na to, że wcześniej tego dnia oglądałem mecz w Mińsku Mazowieckim (gdzie pikniki na trybunie również rozprawiali o szlagierze, który miał mieć tego dnia miejsce w Warszawie), mogę powiedzieć, że na mecz dostałem się Kolejami Mazowieckimi. Po dojechaniu do Warszawy pociągiem relacji Mińsk Mazowiecki - Warszawa Zachodnia wysiadłem na dworcu Warszawa Śródmieście i przejechałem trzy stacje metra na Dworzec Gdański. Stamtąd przeszedłem się na piechotę na K6, korzystając m.in. z faktu, że ulica Konwiktorska była zamknięta dla ruchu samochodowego.
Gdybym jechał na mecz tramwajem, być może nawet zobaczyłbym spot reklamujący dzisiejszy mecz. Co ciekawe, na urywkach ze spotu piłkarze Polonii grali w białych koszulkach i czarnych spodenkach. Czyżby... chwyt marketingowy?
| | Stadion |
    |
Zdążyłem już opisać tu i ówdzie stadion Polonii, dlatego w tym poście opiszę jedynie to, co zmieniło się tu w stosunku do poprzednich meczów. Przede wszystkim, ze względu na duże zainteresowanie kibiców Widzewa tym meczem, zdecydowano się na odstąpienie Łodzianom nie tylko sektora gości, ale również połowy trybuny Głównej. Wiedziałem o tym jeszcze przed meczem i zastanawiałem się, jak to zostanie rozwiązane - czy np. trybuna Główna oraz dziedziniec przed stadionem Polonii zostaną przedzielone barierkami na pół. Jak się okazało, nie doszło do żadnego dzielenia terenu - przed budynkiem stadionu kibice Widzewa mieszali się z kibicami Polonii, po czym każdy udawał się na swój sektor. Przy okazji, ja też miałem swój sektor - sektor rodzinny. Ze względu na baaardzo duże zainteresowanie dzisiejszym meczem, zapobiegawczo zakupiłem swój bilet trzy dni wcześniej, ale i tak musiałem się zadowolić miejscem na peryferiach.
Dodatkową modyfikacją w stosunku do szarej, trzecioligowej rzeczywistości Polonii był fakt otwarcia dla kibiców trybuny Kamiennej, znajdującej się vis a vis trybuny Głównej. Trybuna Kamienna, tradycyjnie trybuna fanatyków, ze względów czysto ekonomicznych dotychczas była zamknięta podczas trzecioligowych meczów (młyn był organizowany na części trybuny Głównej). Ze względu na dużą mobilizację związaną z dzisiejszym szlagierem (nawet kupując karnet na początku sezonu, należało się zadeklarować, na której trybunie zamierza się być podczas meczu z Widzewem), trybuna była otwarta i zgromadziło się na niej nieco ponad 1000 kibiców.
No i przede wszystkim, w Sklepie Kibica w końcu pojawiły się kubki.
| | Atmosfera |
    |
    |
    |
Widzew zapełnił sektor gości (350 miejsc) i swoją część trybuny Głównej - druga część Głównej była przeznaczona dla piknikowej części kibiców Polonii, a dla młynu - trybuna Kamienna. Kibice obydwu drużyn spięli się na to spotkanie, na zmianę prezentując oprawy i zadymiając stadion. W każdym razie, Widzew nie wytrzymał zbyt długo i już w 4. minucie odpalili na swojej części Głównej różnego rodzaju race, w ciągu paru minut spowijając całą trybunę dymem. Nie na tyle, żeby przerwać mecz, ale to tylko dlatego, że stadion Polonii jest dość przewiewny , a akurat tego dnia wiało konkretnie. Następnie Kamienna wykonała kartoniadę... tzn. żywą kartoniadę, ponieważ zasiadający na trybunie kibice przywdziali przygotowane kolorowe peleryny. Nawet jeśli Kamienna nie była pełna, utworzył się na niej bardzo estetyczny czarno-biało-czerwono-czarny wzór. W 17. minucie z Kamiennej posypały się na murawę białe serpentyny. W 34. minucie (nie zapisywałem tego aż tak dokładnie, po prostu patrzę na godziny zdjęć) na trybunie pojawiło się flagowisko, które utrzymywało się do końca połowy, choć już w nieco okrojonej formie.
Na samym początku drugiej połowy flagowisko pojawiło się na sektorze gości - goście zaczęli wymachiwać czerwonymi i białymi flagami, co z kolei dało na trybunie wzór czerwono-biało-czerwony. Gdyby zaś ktoś miał problemy z rozróżnianiem kolorów (lub np. stwierdził, że wzór jest biało-czerwono-biały ), na płocie rozwinięty został transparent ROSSO-BIANCO-ROSSI. Odwróciło to trochę uwagę od sektora Polonii, gdzie ok. 60. minuty rozwinięto jednak transparent opętani czarną magią , a na trybunie rozciągnięto flagę przedstawiającą kogoś w rodzaju czarnoksiężnika, który okrywał dłonią trochę niezbyt wyraźnie przedstawiony herb Czarnych Koszul. I w końcu pojawiły się też race. Ok. 75. minuty na płocie Kamiennej pojawił się z kolei transparent o treści BO TO JEST STARA SZKOŁA OSTREGO JARANIA , po czym na trybunie pojawiło się jeszcze więcej rac. I jeszcze raz flagi (cięzko już za tym wszystkim nadążyć) Swoją drogą, tuż przed tą oprawą miał miejsce pewien kiks, ponieważ mniejsza sektorówka, pod którą zapewne czyniono niezbędne do powstania oprawy czynności, została rozwinięta w pośpiechu na lewą stronę. Po zremisowanym meczu kibice Polonii podziękowali graczom za walkę, podczas gdy kibice Widzewa byli nieco rozczarowani (nie wiem, czy piłkarze nie usłyszeli czegoś w stylu Widzew grać... .
Jeśli chodzi o flagi, z racji zajmowanego przeze mnie miejsca nie do końca wiem, co Widzew rozwinął na trybunie Głównej. Na samym sektorze gości wisiało niewiele, głównie niebieski transparent z żółtym tekstem WŁOSEK, TRZYMAJ SIĘ . Na Kamiennej wisiały flagi KONWIKTORSKA 6 , DUMA STOLICY , Polonia Warszawa , FANATICS POLONIA , DZIECI WARSZAWY oraz coś pomniejszego, czego nie rozszyfrowałem. Jeśli chodzi o śpiewy, jeszcze przed meczem obydwie strony wspólnie odśpiewały LTSK , ponadto kibiców łączyła też przyśpiewka Jebać, jebać, jebać ŁKS . Tuż przed pierwszym gwizdkiem Polonia odśpiewała swój hymn (za trzeciej ligi smak brzmi w obecnej sytuacji dość specyficznie), a później zabrała się do śpiewania głównie tego, co już zdążyłem przytoczyć przy okazji innej relacji z K6. Nie pamiętam, co Widzew śpiewał w trakcie meczu (nie nadstawiałem zbytnio uszu, ponieważ większość piosenek słyszałem już w kwietniu będąc na Widzewie; no i teraz przez to nie pamiętam, co dokładnie było wykonywane), pamiętam za to, że pozdrawiał zgody. Pozdrowiono Niebieskich (cała piosenka hej, Niebiescy, ole... , później też Ruch, Ruch, HKS! ), Elanę, również Wisłę Kraków. Słysząc pozdrowienia dla Wisły, kilku kibiców na Głównej zaczęło śpiewać jakiś improwizowany bluzg w stylu Widzew, ty cwelu... . Polonia z kolei pozdrowiła Real Saragossa oraz Sandecję. Zgoda z Cracovią została bowiem niedawno zakończona; podobno nie miało to związku z dzisiejszym meczem, ale ciężko oprzeć się wrażeniu, że mogło mieć.
| | Mecz |
    |
Otoczka meczu była ekstraklasowa, poziom też sprawiał wrażenie ekstraklasowego. Piłka kleiła się, tempo akcji było niezłe, pod względem technicznym gracze wyglądali też całkiem nieźle. Tyle że rzadko wychodziły z tego jakieś groźne sytuacje. ponieważ oba zespoły wolały grać dość uważnie (to w sumie też jest nawet ekstraklasowe ). Najbardziej zapadły mi w pamięć akcje z początku meczu. W 6. minucie w spojenie bramki Wolańskiego (Wolański w trzeciej lidze - to jest rozmach; przy okazji, w Widzewie wystąpili też Aleksander Kwiek i Daniel Mąka) trafił Mariusz Marczak. Dwie minuty później wrzutka Michała Millera (bohatera słynnej afery związanej z teoretycznym podpisaniem kontraktu z dwoma klubami naraz) okazała się centrostrzałem i o mało nie wpadła do bramki Tobjasza. Pierwsza gola strzeliła Polonia. W 23. minucie po wrzutce Gawrona piłkę do bramki skierował głową Tomasz Chałas (mówi się, że Legionista, to przynajmniej na Widzew się spiął). Do końca 1. połowy Widzew miał przewagę, ale Polonia dość uważnie się broniła. Jedyne, przy czym się gubiła, to przy wrzutkach we własne w pole karne (jak zwykle) i pod koniec 1. połowy parę razy mogło być z tego coś groźnego; szczególnie raz, gdy posłana z kornera piłka przeszła przez wszystkich graczy Polonii, łącznie z bramkarzem. Nikt z Widzewiaków jednak nie zamknął tamtej akcji.
W drugiej połowie Widzew nadal atakował, ale głównie piłkochwyty za bramką Tobjasza. Ale co nie udało się z akcji, udało się ze stałego fragmentu gry. W 65. minucie faul na Millerze popełnił Szabat, a piłkę na 11 metrze ustawił Daniel Gołębiewski. Piłkarz, grający w poprzedniej rundzie w Polonii, pewnie wykonał jedenastkę. I właśnie po tym golu gra ostatecznie uspokoiła się - widać było, że żadna z drużyn nie chce już ryzykować utraty tego jednego punktu. Ewentualnie, żadna z drużyn nie chciała obdarowywać rywala do awansu (wiadomo, jaki jest główny cel Widzewa w tym sezonie, ale Polonia również czai się w okolicy lepszych miejsc) trzema punktami.
|
| |
| |
  
|
|